Związki zawodowe uczyniły braci Aldi bogaczami

Związki zawodowe uczyniły braci Aldi bogaczami

To, że akurat w Niemczech zasada dyskontu okazała się tak opłacalna, związane jest jednak nie tylko z gospodar­czym zmysłem braci Albrechtów i z opieszałością konkuren­cji, chociaż oba te czynniki odegrały tu swoją rolę. Doszła do tego jeszcze typowo niemiecka specjalność: nastawienie związków zawodowych na produktywność.

Żadne inne miejsce pracy w handlu detalicznym nie jest tak produktywne, jak to pracowników Aldiego. Skrajnie wysoki obrót towarów ze skrajnie niską liczbą personelu, tu nikt nie może dotrzymać im kroku. Menedżerowie Aldiego mogą się zatem cieszyć każdą podwyżką płac według ukła­du zbiorowego: ponieważ tutaj koszty personelu stanowią zaledwie ułamek ogólnych kosztów, podwyżki płac zawsze bardziej dotykają konkurencję. Prosta orientacja związków zawodowych na możliwie wysoką produktywność, która w branżach przemysłowych ma swoje mocne uzasadnie­nie, w handlu detalicznym doprowadziła do gorszej sytuacji wszystkich tych przedsiębiorstw, które przez serwis, doradz­two, względnie dłuższe godziny otwarcia mogą zapropono­wać lepszą jakość niż dyskont o rachunkowo wyższej pro­duktywności. Surowi wobec samych siebie, tacy od zawsze byli Niemcy, zabronili sobie samym robić zakupy w dobrych humorach i bez stresu, tylko zapełnili kasy Aldich i Lidii – czyż Maks Weber nie nazwałby tego „protestancką etyką zakupów”?

Związki zawodowe handlowców HBV (dzisiaj ver.di) były wystarczająco silne, by wywalczyć porządne podwyżki płac i uniemożliwić korzystne dla klientów rozwiązania, jak choćby późniejsze zamknięcie sklepów. Nikt nie zyskuje na tym bardziej, niż oferenci z wyższą produktywnością pracy. Ale związki zawodowe były jednocześnie na tyle słabe, by zmarnować dodatkowy zysk Albrechtów. Kasjerki u Aldiego mogą mieć najwyższe pensje w branży, ale biorąc pod uwa­gę ich produktywność, są beznadziejnie niedopłacane. Obaj

najbogatsi mężczyźni Niemiec, jednocześnie dwóch spośród najbogatszych ludzi świata, zawdzięczają więc swoją pozycję na podium plutokratów związkom zawodowym.