Za 75 000 dolarów Microsoft otrzymuje wszelkie prawa do DOS-a

Za 75 000 dolarów Microsoft otrzymuje wszelkie prawa do DOS-a

Ściśle mówiąc: na dwa sposoby. Sztuczka numer jeden polegała na tym, by nie sprzedać potężnemu klientowi pro­duktu, lecz tylko licencję na niego. O dalszym wykorzy­staniu systemu operacyjnego miałby decydować nie IBM, lecz Microsoft. Sztuczka udała się również i dlatego, że komputerowy gigant sam nie był do końca przekonany do swojego nowego produktu: nie chodziło o własny wyrób, lecz składankę z elementów wykonanych przez zewnętrz­nych oferentów: stacja dyskietek Tandona, zasilacz Zenitha, procesor Intela – dlaczego właśnie w sprawie systemu operacyjnego mieli działać tak, jakby zrobili go sami, skoro programiści z IBM uważali za coś poniżej swojej godności, by zajmować się taką zabawką jak pecet?

Sztuczką numer dwa było wytrzaśnięcie skądś systemu operacyjnego, by móc wykonać zlecenie IBM. Ale wtedy Paul Allen przypomniał sobie, że jakiś czas temu wpadł do nich niejaki Tim Paterson z firmy komputerowej SCP i napomknąwszy o tym, że właśnie pracuje nad systemem operacyjnym zapytał, czy Microsoft nie byłby zaintereso­wany dostosowaniem swojego oprogramowania do tego systemu. Microsoft nie był, co po części mogło być zwią­zane z samą nazwą owego systemu: brzmiała ona Q-DOS i skrót ten oznaczał quick and dirty operating system. Było

to określenie jak najbardziej adekwatne do opracowanego w ciągu dwóch miesięcy programu, jakkolwiek nie budziło szczególnego zaufania.

Inny przedsiębiorca z pewnością poszedłby w takiej sy­tuacji do Patersona i powiedział: mam świetne zlecanie, a ty masz odpowiedni produkt, zróbmy to razem. Ale nie Bill Gates. Zaproponował programiście, że przejmie dystrybucję jego oprogramowania. Honorarium dla Patersona wynosiło 10 000 dolarów ryczałtu plus 15 000 dolarów za każdego odbiorcę licencji; jednego klienta już mają. Paterson zgodził się, czego przy takich warunkach na pewno by nie zrobił, wiedząc, że klientem tym jest IBM. Miesiąc wcześniej, za­nim pecet IBM został zaprezentowany, Bill Gates złożył ko­lejną bezwstydną propozycję: 50 000 dolarów za wszystkie prawa do systemu operacyjnego i umowa pracy w Micro­sofcie. I Paterson znów się zgodził.

Nic dziwnego, że firma Patersona zaraz po tym czuła się oszukana i oskarżyła Microsoft – system operacyjny został właściwie opracowany przez pracownika SCP. Pięć lat póź­niej doszło do ugody: SCP otrzymało milion dolarów, ale prawa do DOS-a (tymczasem skrót oznaczał już disk operating system) zachował Microsoft. Pierwsze przywłaszczenie cudzej własności intelektualnej zostało zakończone sukcesem – a Bill Gates wkrótce uczynił z tego swój model biznesowy.