Wersal: ośrodek kultury kredytowej

Wersal: ośrodek kultury kredytowej

Przed 300 laty, w okresie rozkwitu absolutyzmu, rzekome bogactwo również mieniło się pełnym blaskiem. Wszędzie w Europie zarówno potężni władcy krajów, jak i pośledniej­si książęta musieli zademonstrować, że również władca Prus czy Holzwickede może sobie pozwolić na pałac w wersal­skim stylu. A przecież właśnie kultura kredytowa na dworze Ludwika XIV (1638-1715) obnosiła się z bogactwem, które w takim wymiarze nie było w posiadaniu ani Francji ani jej arystokracji. „Jakże łatwo wyrobić sobie fałszywe zdanie, będąc oślepionym blichtrem pozorów”, wzdychał już sam Moliere. Blask Króla Słońce doprowadził do rozstroju nie tylko państwowe finanse, ale i całą ekonomiczną podstawę arystokracji. Rachunek wystawiono w roku 1789. Ludwik XVI, prawnuk głównego winowajcy zapłacił za to życiem, a francuski lud galopującą inflacją, jakiej próżno by szukać gdziekolwiek na świecie.

Przed niespełna 40 laty najbogatsze kraje świata znów wprowadziły podobną politykę pod nazwą keynesizmu. Poprzez rozdęcie zadłużenia państwa próbowano obudzić w obywatelach poczucie dobrobytu, który w istocie nie istniał. Każdemu odpowiedzialnemu, a nawet nieodpowie­dzialnemu politykowi wiadome jest, że coś takiego nie może trwać wiecznie i że koniec końców ktoś za to musi zapła­cić. Ale tak długo, jak ów koniec majaczy gdzieś w oddali, jak długo można zaciągać kredyty, świadomość ta w żaden sposób nie określa bytu. Między rozrywkowym początkiem kultury kredytowej a jej krwawym końcem w czasie rewolucji francuskiej minęło 150 lat, tak więc mamy jeszcze do­brych 100 lat, by bez skrępowania rujnować się dalej.