Uczyń ze swoich urzędników bogaczy

Uczyń ze swoich urzędników bogaczy

Kim zatem byli bogaci ludzie w Egipcie? Wysokimi urzędnikami państwowej i religijnej biurokracji, na podo­bieństwo członków socjalistycznej nomenklatury XX wie­ku. Oficjalnym uzasadnieniem tego stanu rzeczy było, jak wynika z rad jednego z faraonów udzielanych następcy, zapobieganie korupcji: „Uczyń ze swoich urzędników bo­gaczy, żeby wprowadzali w życie twoje ustawy. Ponieważ ten, kto sam jest bogaty, nie ma potrzeby być stronniczym, ponieważ posiadającym jest ten, kto nie cierpi niedostatku. Ponieważ ten, kto mówi ‚Ach, gdybym miał’, nie jest uczci­wy. Będzie stronniczy na rzecz kogoś, komu sprzyja, zwróci się ku temu,_ kto go przekupi”.

Tak z grubsza działał ten system: Żaden z egipskich urzędników nawet nie zbliżał się do bogactw należących do faraona. Ale i w Egipcie nie obyło się całkiem bez sięgania po własność bożą lub dobro wspólne, czego dowiadujemy się z opisu publicystki gospodarczej Judith Mathes. Cytuje ona wypowiedź świątynnego ogrodnika Kara, który około 1100 roku p.n.e. przyznał, że pomniejszył wrota prowadzą­ce do świątyni o kilka gramów złota i obudził przez to chci­wość swojego przełożonego. „Kilka dni później Paminu, nasz zwierzchnik, rozzłościł się na nas, mówiąc: ‚Nic mi nie daliście’. Poszliśmy więc ponownie do wrót i uszczknęliśmy z nich 5 kite złota. Wymieniliśmy je na woła i daliśmy go Paminu. Wtedy jednak Sethmosis, pisarz królewskich archi­wów, usłyszał o tym i zagroził nam, mówiąc: ‚Doniosę na was arcykapłanowi Amona’. Wyjęliśmy zatem dalsze 3 kite złota i zanieśliśmy skrybie królewskich archiwów”.

Ale to naprawdę drobiazgi. Dlatego spuśćmy zasłonę milczenia na starożytnych Egipcjan. Ich warunki życia i śro­dowisko było jednocześnie tak nadzwyczajne i tak nudne, że pragnienie, by stać się bogatym, bogatszym, najbogatszym, nie miało tam żadnych szans.

Za to na egipskie realia można się co rusz natknąć w li­teraturze: przywoływane były jako doskonałe uwarunkowa­nie dla powstania idealnego państwa np. w Utopii Tomasza Morusa. „Chciwość i drapieżność u każdej istoty rodzi się ze strachu przed niedostatkiem”, poucza Morus, wystarczy więc tylko tak ukształtować życie społeczne, by nikt nie odczuwał lęku przed niedostatkiem, a chciwość zniknie, oczywiście pod warunkiem, że sąsiednie i bardziej odległe społeczności również będą respektować takie rozwiązanie. W Utopii można bowiem żyć w pokoju i beztrosko jedynie dlatego, że jeszcze żaden Cezar nie znalazł do niej drogi.

Trafił za to do Egiptu, czyniąc z najstarszego królestwa świa­ta rzymską prowincję.

Najbardziej znamienną cechą państwowego raju jest za­tem brak ^zewnętrznego wroga. Jest to również, co zoba­czymy później, najbardziej rzucający się w oczy wyróżnik większości przedsiębiorstw, które Wujkom Sknerasom róż­nych epok torowały drogę do legendarnego bogactwa. Po przełożeniu na język mikroekonomii „brak zewnętrznych wrogów” oznacza tyle, co „brak konkurencji”, czyli po pro­stu „monopol”. Z tego punktu widzenia Nil wciąż jeszcze płynie przez niektóre gabinety kadry zarządzającej w wielu zakątkach świata.