Tayloryzm + związki zawodowe = epoka konsumpcji

Tayloryzm + związki zawodowe = epoka konsumpcji

Amerykański wynalazek tayloryzmu dał przedsiębior­stwom instrument, by podnosić produktywność pracy w przemyśle. A europejski wynalazek związków zawodo­wych był instrumentem zatrudnionych pracowników, który umożliwiał im partycypowanie w owocach. Żadne z tych narzędzi nie może sprawnie działać bez drugiego: podnie­sienie produktywności trafia w próżnię, jeśli nikt nie może sobie pozwolić na wytwarzane produkty – za to przesadne podwyżki pensji prowadzą nie do zwiększenia siły nabyw­czej, lecz tylko do rosnącej dewaluacji pieniądza.

„Pięćdziesięciokrotne zwiększenie produktywności pra­cy w przemyśle w latach dwudziestych” (Peter. F. Drucker) można w dużej części przypisać tayloryzacji wszystkich procesów produkcyjnych. Fordyzm, podzielona na odcinki masowa produkcja standardowych dóbr, stanowił zaledwie pierwszy etap. Nadawał się do wszelkich rodzajów złożo­nych i wytwarzanych w dużych ilościach towarów. Innymi słowy: dóbr konsumpcyjnych. I właśnie to były produkty cieszące się coraz większym popytem. Rozwinęły się kon­cerny wytwarzające dobra pierwszej potrzeby – artykuły spożywcze (Knorr, Nestle, Leibniz), środki czyszczące (Lever, Henkel, Procter &c Gamble) i pieniądze. Banki ludowe, przemysłowe, kasy oszczędności, budowlane i pożyczkowe powstały jako organizacje samopomocy robotników, chło­pów i rzemieślników, których interesy nie były reprezento­wane w istniejących prywatnych bankach, a którzy mimo to chcieli mieć dostęp do gospodarki finansowej.

Branża samochodowa pozostawała kluczową gałęzią przemysłu, zarówno jeśli idzie o tayloryzm, jak i epokę kon­sumpcji. Wszystkie późniejsze mutacje, które rozwinęły się w toku produkcji masowej w XX wieku, mają tu swój po­czątek lub przynajmniej przełom:

  • Produkcja stała się bardziej zróżnicowana. Na taśmie Forda montowano wciąż ten sam model z identycznym wyposażeniem. W przypadku modelu T przez wiele lat traktowano to jako konieczność i regulowano niższą ceną. Konkurencja zaproponowała jednak w swoich mo­delach różne wersje silnika, koloru i wyposażenia i udało jej się przystosować obniżającą koszty produkcję taśmo­wą do tych celów. Tymczasem produkcja tak dalece się zindywidualizowała, że znów zmierza do produkcji jed­nostkowej. Niektóre fabryki samochodowe są w stanie, stosując sterowanie komputerowe, uwzględnić wszystkie życzenia klienta odnośnie do wyposażenia wytwarzane­go właśnie dla niego auta.
  • Wydajność stała się bardziej elastyczna. Model T produ­kowano sześć dni w tygodniu przez całą dobę, na trzech zmianach. Tempo pracy było znane z góry, a w ten sposób i liczba produktów – zbyt na bieżąco przejmował samo­chody. Tego idealnego stanu nie osiąga już żadne z przed­siębiorstw. Fabryki są o wiele bardziej zależne od rzeczywi­stego rozwoju popytu, wielkość produkcji dopasowuje się zatem dalece bardziej elastycznie do wielkości zamówień.
  • Zoptymalizowano przepływ materiału. Ford od roku 1913 ulepszał przepływ produktu. Toyota od roku 1955 optymalizowała przepływ półproduktów. By zapobiec przestojom, na każdym odcinku produkcji musi znaleźć się wystarczająca ilość materiału i to we właściwym momen­cie i właściwej jakości. Poza tym dokładnie we właściwej ilości, ponieważ leżący odłogiem materiał jest martwym kapitałem. System Kanban, po raz pierwszy zastosowany w Toyocie, nie oznacza niczego innego, niż konsekwentne zastosowanie tayloryzmu w dziedzinie materiału.