SEC: policja Wall Street

SEC: policja Wall Street

Jeśli Wall Street pod J.P. Morganem stała się sercem ame­rykańskiej gospodarki, to 23 października 1929 roku doszło do zawału. Krach na giełdzie w legendarny „czarny piątek” zakończył dziesięciolecie finansowanej z kredytów gorączki spekulacyjnej i technologicznego optymizmu. Postrzegano wtedy, całkowicie zresztą słusznie, przemysł samochodowy jako branżę przyszłości, jednak oczekiwania, jakie wiązano z kursami akcji samochodowych, o jakieś dwa lata wyprze­dzały faktyczny wzrost tej gałęzi gospodarki. Otrzeźwienie, jakie przyniosło załamanie kursów, ujawniło słabe punkty systemu; tak jak zawał jest świadectwem niezdrowego try­bu życia pacjenta. I podobnie jak lekarz zaleca zawałow­cowi radykalne przestawienie sposobu życia, tak i w roku 1932 prezydent Franklin D. Roosevelt zalecił to gospodar­ce i giełdzie. New Deal, tak brzmiało jego magiczne słowo, a częścią większego pakietu, który wprowadził Roosevelt, było powołanie 6 czerwca 1934 roku specjalnego nadzoru nad giełdą o nazwie Securities and Exchange Comrfiission.

Z obu stron politycznego spektrum posypały się słowa krytyki: prawicy nie podobało się to, że władza chce kon­trolować wolny rynek, a lewica oponowała przeciwko wy­łonionemu przez Roosevelta prezesowi-założycielowi SEC: Josephowi P. Kennedy’emu (1888-1969) w roli kontrolera banków zdawało się, że to tak, jakby z kozy zrobić ogrod­nika. Nie tylko dlatego, że w okresie prohibicji dorobił się na przemycie alkoholu – przeciwko wszystkim machlojkom, jakie spekulant Kennedy przeprowadzał na giełdzie, kontro­ler Kennedy miałby teraz wszczynać postępowania przygo­towawcze. Roosevelt doskonale zdawał sobie z tego sprawę: It takes a thiefto catob one – odpowiadał krytykom – „trze­ba wziąć złodzieja, by złapać złodzieja”.

W zaskakujący sposób udowodnił swoją rację. Kennedy pozostał na stanowisku szefa SEC-u zaledwie 16 miesię­cy, ale zdążył w tym czasie przywrócić szacunek Financial Community. 2300 postępowań przygotowawczych wszczę­to w okresie jego urzędowania w SEC, a początkowo licz­ne próby zbojkotowania nowych obowiązków jawności ze strony przedsiębiorstw zostały na drodze rozmów w cztery oczy zdławione w zarodku, a ściśle rzecz biorąc, utopione w alkoholu – w końcu Kennedy był głównym importerem Gordon’s Dry Gin i Dewar’s Scotch Whisky.

Dopiero dzięki działalności SEC Wall Street przeobraziła się w centrum finansowe, które można było polecić każ­demu lokującemu pieniądze. Teraz nie była to już garstka potężnych ludzi, którzy wiedzieli, jak się mają przedsię­biorstwa, których akcjami handlowali: każdy inwestor miał o każdej porze dostęp do najważniejszych informacji na temat przedsiębiorstwa, a zaświadczenie z podpisem nieza­leżnego inspektora gospodarczego stanowiło gwarancję, że informacje te są z grubsza prawdziwe. Ten, kto mimo to oszukiwał i manipulował, musiał się liczyć z tym, że zosta­nie wyprowadzony w kajdankach przez najsurowszą policję giełdową na świecie.