Rzym: pączki w maśle

Rzym: pączki w maśle

Znacznie trudniej byłoby znaleźć okoliczności łagodzą­ce dla trwającego ponad tysiąc lat imperium rzymskiego. Ogromne sumy pieniędzy, płynące z różnych punktów po­tężnego państwa do stolicy, były przejadane, trwonione, a w najlepszym wypadku przekuwane na budowle. Ateńczycy wynaleźli teatr, Rzymianie walki gladiatorów. W Ate­nach w trakcie posiłków prowadzono dysputy filozoficzne, w Rzymie prowokowało piórkiem wymioty, by zrobić w żo­łądku miejsce na jeszcze bardziej wyśmienite i wyszukane potrawy.

Ale Rzymianie nie potrzebowali okoliczności łagodzą­cych. W końcu nigdy nie twierdzili, że posyłanie wszelkich bogactw do rzymskiego molocha będzie dla podbitych lu­dów i państw korzystne. Zwycięzca bierze wszystko – taka była dewiza Rzymu, największej aglomeracji, jaka dotąd ist­niała.