Rothschildowie zwijają żagle

Rothschildowie zwijają żagle

Choć na pierwszy rzut oka cały interes naftowy wydawał się łatwizną – wywiercić, znaleźć, sprzedać, zarobić – to dia­beł czyhającej straty tkwił w rozlicznych szczegółach. Cena ropy co jakiś czas się załamywała, szczególnie wtedy, gdy Rockefeller dojrzał swoją szansę w wymiataniu konkuren­tów z rynku zalewem ropy. Ponadto transport wiązał się z ogromnymi nakładami logistycznymi, rafinacja powodo­wała konieczność zainwestowania sporego kapitału – a ru­rociągi do rafinerii względnie stamtąd do klienta prowadzi­łyby (i prowadzą) przez terytoria wielu nie zawsze godnych zaufania możnowładców.

W obliczu takiego ryzyka pojedyncze osoby, nawet boga­te i wpływowe, nie były w stanie dotrzymać pola większym podmiotom. Odnosiło się to do przemysłu naftowego przy­najmniej w politycznie drażliwych rejonach. Nie tylko rodzi­na Noblów, ale i Rothschildowie musieli to dostrzec; w po­łowie XIX wieku ta wielonarodowa familia musiała ustąpić pola na rzecz narodowych państw, u progu XX wieku ich rodzinna organizacja nie wytrzymywała konkurencji z po­tęgą finansową nowo powstałych wielonarodowych spółek akcyjnych. W roku 1912 sprzedali swoją południoworosyjską spółkę naftową „Bnito” przez dłuższy czas postrzeganej jako główny konkurent Rockefellera firmie Koninklyke Nederlandsche Petroleum Maatschappij, innymi słowy Royal Dutch, która z kolei połączyła się z angielską spółką tankowcową: Shell Transport and Trading Company.