Rodzina Gatesów nie ma garażu

Rodzina Gatesów nie ma garażu

Technologia informatyczna w ciągu ostatniej ćwierci XX wieku była ucieleśnieniem high-techu i innowacji. Z garażu na światowy rynek, taka była historia rodem z Krzemowej Doliny, którą w czystej postaci ucieleśniały Hewlett Packard czy Apple. Ale największy zysk przypadł przedsiębiorstwu, które nigdy samo nie wydało z siebie żadnej zasadniczej in­nowacji, i które ponadto ani nie było osadzone w Krzemo­wej Dolinie, ani założone w garażu. Choć legenda o garażo­wych korzeniach Microsoftu powtarzana była niezliczoną ilość razy, to jest po prostu nieprawdziwa: „Nie mieliśmy żadnego garażu”, kwituje to ojciec Gatesa.

Historycznie rzecz biorąc, konstelacja ta wcale nie jest taka niezwykła. Zarówno w branży elektrycznej, jak i mo­toryzacyjnej istniał podobny układ. Sto lat wcześniej, gdy elektryczność przewróciła do góry dnem cały pejzaż gospo­darczy, wygrały na tym firmy dwóch największych inno­watorów: Siemens i General Electric (chociaż on sam nic z tego nie miał, firma zrodziła się z przedsiębiorstwa Ediso­na); ale technicznie mało innowacyjna AEG dążyła do tego, by w Niemczech podkopać pozycję Siemensa – jej twórca Emil Rathenau był w istocie odpowiednikiem dzisiejsze­go Billa Gatesa. A gdy automobile zmieniły oblicze prze­mysłu, współuczestniczyli w tym procesie, odnosząc przy tym sukcesy, Carl Benz, Gottlieb Daimler czy Robert Bosch. Ale o wiele większe zyski kasował Ford Motor Company – a Henry Ford był co prawda twórcą całego mnóstwa in­nowacji na polu organizacji pracy, jednak bardzo niewielu w dziedzinie techniki samochodowej.