Recepta Albrechtów: mała podaż, jeszcze mniejsza cena

Recepta Albrechtów: mała podaż, jeszcze mniejsza cena

„Jeśli coś zajmuje nas w trakcie kalkulacji, to tylko to, jak tanio możemy sprzedać towar, a nie, jak osiągnąć najwyż­szą cenę”. Tak w roku 1953 Karl Albrecht wyjaśnił tajemnicę sukcesu swojego przedsiębiorstwa – był to pierwszy i jedno­cześnie ostatni raz, gdy bracia Albrechtowie oficjalnie „wypo­wiadali się na temat swoich biznesowych zasad. Jeszcze jeden cytat z historycznego źródła: „Od roku 1950 oprócz zasady ograniczonej podaży stosujemy i tę niskiej ceny. Jestem prze­konany, że obu tych zasad nie da się od siebie rozdzielić. Dzi­siaj mamy jak najlepsze doświadczenia na tym polu”.

50 lat później doświadczenia stały się jeszcze lepsze. Ob­roty osiągnęły 5000 razy więcej, a roczny zysk dochodzi do miliarda euro. Nikt w Europie nie jest bogatszy niż Karl Albrecht (ur. 1920), tak uważa „Forbes”, oceniając jego ma­jątek na 23 miliardy dolarów – władca wszystkich Aldich w południowej części Niemiec zajmowałby według tych szacunków trzecie miejsce po Gatesie i Warrenie Buffecie. Jego dwa lata młodszy brat Theo, właściciel 18,1 miliarda dolarów, zajmowałby „zaledwie” 14. miejsce.

Jaka jest tajemnica sukcesu tych synów kramarza z Essen-Schonnebeck? Już przed 20 laty czasopismo branży spo­żywców „Lebensmittelzeitung” stwierdziło: „Żadna z zasad marketingowych nie została tak przeanalizowana, żadna nie jest tak łatwa do prześledzenia – a mimo to niemal cała branża bezczynnie i bezrefleksyjnie przyglądała się począt­kom przedsiębiorstwa i wzrostowi związanego z nim seg­mentu”. Może nie do końca bezczynnie, ale bez wątpienia bezskutecznie. Wszelkie próby zasiedziałych koncernów, by skopiować koncepcję handlową Albrechtów, kończyły się straszliwą klęską. Wieloletni menedżer Aldiego, Dieter Brandes, znalazł paradoksalne tego wyjaśnienie: „Know-how Aldiego jest tak prosty, że nikt po prostu nie może w to uwierzyć. Dlatego tak ciężko przychodzi naśladownictwo”.