Pierwsze działania antymonopolowe w historii

Pierwsze działania antymonopolowe w historii

W marcu 1522 roku Niemcy wyprzedziły o jakieś 400 lat resztę świata. To wtedy Reichstag (zgromadzenie stanów) w Norymberdze zajął się praktykami gospodarczymi wiel­kich niemieckich koncernów – i zorganizował, lata świetlne przed powołaniem komisji i przepisów antymonopolowych, trybunał przeciwko wielkiemu biznesowi. Jeden z człon­ków Małej Norymberskiej Komisji Śledczej grzmiał przykła­dowo, że: „wielkie firmy wyrządzą gospodarce więcej szko­dy niż wszyscy rabusie i złodzieje razem wzięci”. Koncerny, według oskarżycieli z Norymbergi, „wszędzie wyłuskują dla siebie ziarno, pozostałym zostawiając plewy”. Trzeba zatem monopolistom „postawić tamę”, ponieważ tylko „duża licz­ba sprzedawców zapewni dobry zakup i najprzedniejsze to­wary” – zdanie to antycypowało filozofię wprowadzonego dopiero pod koniec XIX wieku prawa kartelowego.

Na myśli miano w czasie tych oskarżeń przede wszystkim jedną osobę: szefa największego z koncernów, wywodzące­go się z Augsburga Jakuba Fuggera (1459-1525), zwanego Bogatym. U szczytu swojej potęgi był, wedle słów swojego biografa Guntera Oggera, „jednym z największych posiada­czy ziemskich Rzeszy, najznaczniejszym bankierem świata, bez wątpienia najważniejszym domem handlowym, przed­siębiorstwem budowlanym, najistotniejszym pracodawcą dla rzemieślników, producentem broni, zarządcą mennicy i siłą polityczną pierwszej rangi”. Odpowiedział na te no­wocześnie brzmiące zarzuty równie nowoczesną metodą obrony: kampanią PR.

Jakub Fugger nie był człowiekiem wielkich słów, ale miał wystarczająco dużo pieniędzy, by zjednać sobie takich lu­dzi, nawet jeśli pachnie to oportunizmem. Na zgromadzenie Reichstagu posłał na front swojego największego intelektu­alistę, humanistę Konrada Peutingera, który jako norymberczyk miał jeszcze ten plus, że był na swoim terenie. Jego ar­gumentacja w istocie przypomina tłumaczenia dzisiejszych monopolistów, choć jest może nieco mniej zakamuflowana: tylko wysokie ceny, za przykładowo bardzo sporną wów­czas miedź, pozwolą przedsiębiorcom właściwie pozyskiwać bogactwa ziemi. Peutinger powiedział o metalach: „Im dro­żej się je sprzeda, im wyższe utrzyma się ceny, tym lepiej można utrzymać kopalnie, jako wielki i jedyny Boży Dar”. Monopol na dany produkt służy więc nie wzbogaceniu mo­nopolisty, lecz poprawie warunków pracy osób zatrudnio­nych przy jego produkcji. Można zatem śmiało: „chwalić bogate spółki”, zamiast się na nie uskarżać. Czy wystarczyła siła słowa, czy Fugger musiał wesprzeć ją jeszcze potęgą pie­niądza, by uspokoić przeciwników, tak czy inaczej Komisja Śledcza Reichstagu Norymberskiego rozwiązała się, nie do­puszczając, by włos z głowy spadł koncernom handlowym – a tym samym nie tylko oskarżenie i obrona, ale również wynik tego antymonopolowego działania do złudzenia przypomina aktualne procesy.