Pablo Escobar: kowal kolumbijskiego koncernu kokainowego

Pablo Escobar: kowal kolumbijskiego koncernu kokainowego

Jeden z najważniejszych wśród wspomnianych konku­rentów pojawił się w kolumbijskim mieście Medellm. To tam od początku lat siedemdziesiątych XX wieku organizo­wano produkcję i zbyt równie pożądanego, co nielegalnego produktu – kokainy. A na szczycie organizacji stała tylko jedna osoba – Pablo Escobar (1949-1993), dla którego biały proszek stał się w roku 1989 trampoliną na szóste miejsce na publikowanej przez czasopismo „Forbes” liście najbogat­szych ludzi świata. Rozpoznał on, że na światowym rynku bardzo szybko rośnie zapotrzebowanie na tradycyjnie upra­wianą w Kolumbii kokę – i że zyski będą tym większe, im większa część łańcucha dostaw trafi w jedne ręce. Escobar stworzył liczne laboratoria kokainowe w samym Medellfn i okolicach, i prostym trikiem przejął kontrolę nad roślin­nym surowcem: płacił swoim rolnikom dwa razy więcej niż konkurencja. Zwrot kosztów inwestycji nastąpił przez stwo­rzenie sieci sprzedaży, która dzięki stacjom pośrednim na Karaibach i w Meksyku podbiła rynek Stanów Zjednoczo­nych, największy rynek zbytu na świecie.

W ten sposób duża część Kolumbii znalazła się pod wpły­wem Pabla Escobara (a dla miejscowych organów państwo­wych bardzo niezdrowa okazała się próba przeciwstawienia się tym wpływom). Większość mieszkańców korzystała na tym, ponieważ zyski z eksportu koki w dużej części inwesto­wane były w samej Kolumbii, a częściowo trafiały nawet do najniższych warstw Medellfn. Image Robin Hooda, o który zadbał Escobar, sprawił nawet, że w 1982 roku wystartował w wyborach parlamentarnych.

Inaczej niż w przypadku handlu opium i haszyszem z Azji, światowy handel kokainą był stosunkowo młodą branżą. Co prawda już w łatach dwudziestych ubiegłego stulecia kokaina znana była jako stymulant w eleganckim towarzy­stwie i już Sherlock Holmes szprycował się nią, kiedy akurat nie miał do rozwiązania żadnej zagadki kryminalnej, która zapewniłaby pokarm jego nerwom, ale handel proszkiem z krzaka koki odbywał się raczej na małą skalę. Jednak po­tem kokaina stała się modnym narkotykiem amerykańskich yuppies: „W Los Angeles i Nowym Jorku szczypta kokainy jest równie de riguer, jak Dom Perignon czy kawior z bieługi – pisał w maju 1977 roku amerykański magazyn »New- sweek«. – Niektórzy organizatorzy imprez roznoszą ją na srebrnych tacach, co daje poczucie wielkich możliwości, wiary w siebie i energii”.

Masowy popyt, jaki musiały wywoływać takie artykuły, stworzył potrzebę uprzemysłowienia branży. Escobar usły­szał zew. Wraz z bossami narkotykowymi takimi jak Gacha, Ochoa i Carlos Lehder stworzył w latach 1981-1982 Kartel z Medellfn, który był czymś w rodzaju OPEC branży ko- kainowej, a dzięki umowie z szefem rządu Panamy zabez­pieczył sobie drogę przewozu: za każdy transport kokainy przez swoje tereny Noriega kasował 100 000 dolarów.