„Opcje na akcje” dla zwycięskiej armii

„Opcje na akcje" dla zwycięskiej armii

Mimo wyraźnych różnic zależnie od metody rachunku, z całą pewnością możemy stwierdzić, że Cezara również we­dle naszych dzisiejszych kryteriów można uznać za miliar­dera, a prawdopodobnie i multimiliardera. Jednak nasuwa się pytanie, czy, przynajmniej w przypadku dóbr przekaza­nych armii, majątek ten można potraktować jako prywatną własność Cezara. Ponieważ, oczywiście, w tamtych czasach przyjęte było, by zwycięski dowódca po wygranej wojnie wynagradzał sowicie swoich żołnierzy – w przeciwnym ra­zie, jaki mieliby powód, by pozostawać mu wierni? Faktycz­nie chodzi tu o coś w rodzaju opcji na akcje w umowach pracowniczych nowej ekonomii: Tak długo, jak wypraco­wuje się sukces firmy, wszyscy walczą zażarcie dla szefa na minimalnych pensjach, jednak po jego (sukcesu) osiągnięciu, każdy może zostać milionerem. To, że armia Cezara znała sposób funkcjonowania takich opcji, ilustruje fakt buntu żołnierzy, do którego doszło kilka dni przed triumfalnym pochodem. W obliczu ogromnych prezentów, które Cezar rozdał obywatelom rzymskim, żołnierze obawiali się, że nie zostanie dość łupów dla nich. Cezar stracił obu podżegaczy tej rebelii i zdławił bunt w zarodku. Gdyby więc bilanso­wać majątek Cezara wedle dzisiejszych kryteriów, miliarda sestercji przekazanych własnym oddziałom nie można by potraktować jako majątku, lecz jako należności załogi do wypłaty uzależnionego od zysku składnika płacy.