Onassis: luksusy kontra słaba płynność finansowa

Onassis: luksusy kontra słaba płynność finansowa

W jaki sposób zagwarantować sobie wstęp do grupy rzekomych bogaczy nie jako państwo, tylko osoba fizycz­na, pokazał nam paliwowy król Arystoteles Onassis: „Jeśli chcesz odnieść sukces: bądź zawsze opalony, mieszkaj w ele­ganckim domu – nawet gdyby to miała być jego piwnica, pokazuj się w najznakomitszych restauracjach – nawet gdy­byś miał zamówić tylko kieliszek wina, a jeśli pożyczasz, to pożyczaj dużo”.

Można zatem ostrożnie przypuszczać, że większa część legendarnego bogactwa Onassisa była właśnie tym: legendą. Jeszcze za jego życia specjaliści z amerykańskiego czasopis­ma „Forbes” martwili się o jego wypłacalność: oszacowali jego wydatki na życie w czasie małżeństwa z Jackie, wdową po Kennedym, na 20 milionów dolarów rocznie, w przeli­czeniu na dzisiejszą siłę nabywczą ok. 100 milionów euro, na co nawet świetnie prosperujące przedsiębiorstwo musi w końcu zarobić. A jego flota tankowców w wyniku kryzysu paliwowego z lat 1972-1973 nie była akurat zbyt dobrze prosperującą firmą: „Nikt nie wierzy, że Onassis jest spłu­kany – pisał w lutym 1974 »Forbes« – ale jego styl życia jest stałym obciążeniem dla jego budżetu”. Zbywanie ważnych udziałów w przedsiębiorstwie służyło mu w tamtym okresie po to, by roztaczać wokół siebie aurę miliardera: sprzedaż linii lotniczych Olympic Airways Grecji w roku 1975 przy­niosła mu 68 milionów dolarów.

Na dzisiejszych listach miliarderów „Forbesa” wnuczka Onassisa Athina już się nie pojawia: mocno skurczona flo­ta tankowców i wszystkie luksusowe nieruchomości razem wzięte nie są warte nawet miliarda dolarów. Spośród około trzystu przedsiębiorstw, z którymi w ten czy inny sposób związany był Onassis, w wielu najprawdopodobniej nigdy nie miał udziałów.