Obszarnicy sprzymierzają się z germańskimi najeźdźcami

Obszarnicy sprzymierzają się z germańskimi najeźdźcami

Przywiązanie do rolnictwa jako jedynego stosownego źródła przychodów klasy panującej wiązało się z rolniczymi korzeniami Republiki Rzymskiej. A podczas długotrwałego upadku mocarstwa od końca II wieku n.e. obszarnicy stali się na długi czas gwarancją stabilności. Każdy z nich rządził bowiem państwem w państwie. Wszystko, czego potrzebo­wali, produkowali sami, a miasta zależne były od bogactwa wsi, odwrotnie niż dziś. W ten sposób w rozległych częściach państwa mógł być prowadzony business as usual, podczas gdy w Rzymie III wieku po Chrystusie wszystko podlega­ło władzy centralnej. Cesarze-żołnierze walczyli o władzę, poszczególne armie próbowały wywindować swoich dowódćów na przywódców, zamach na cesarza, pucz czy cha­os były na porządku dziennym. Nawet silni cesarze, tacy jak Dioklecjan i Konstantyn, odstawili Rzym na boczny tor. Dioklecjan, w roku 293 dokonał podziału mocarstwa, ale żadna z części państwa nie była rządzona z Rzymu. Konstan­tyn wybrał na swoją siedzibę Konstantynopol (od 330 r.), który wraz z podziałem mocarstwa z roku 395 stał się stoli­cą Cesarstwa Bizantyjskiego, a następnie zrobił karierę jako Istambuł.

W Cesarstwie Zachodniorzymskim w IV i V wieku do we­wnętrznego osłabienia doszło jeszcze zagrożenie zewnętrz­ne. Goci, Wandalowie i inne plemiona germańskie napiera­ły z północy i ze wschodu, a armia nie była już w stanie dać im odporu. W tej sytuacji samodzielna władza obszarników przyspieszyła upadek Cesarstwa Rzymskiego. Gdy tylko za­grożenie dotarło na wieś, tam bez wahania zdradzano cesa­rza, by ratować własne dobra i sprzymierzano się z barba­rzyńskimi wojownikami, zamyślającymi zadomowić się na tych właśnie obszarach. Umawiano się, odstępowano jedną trzecią gruntów przybyszom i nie zawracano sobie głowy Rzymem, od którego trzymano się z daleka już w trakcie zawirowań w III wieku.

Cesarstwo Wschodniorzymskie od VI wieku tworzy­ło pod rządami Justyniana I (482-565) stabilny system polityczny. Nielojalnym właścicielom ziemskim zamknię­to drogę awansu na wpływowe stanowiska w biurokracji. Zastępowano ich fachowcami z warstw średnich, domina­cja prawników w służbie publicznej bierze swój początek w Cesarstwie Bizantyjskim. Mieli oni, zupełnie niezależnie od przekonań politycznych, jak najbardziej żywotny interes w patriotycznym postępowaniu: przy rozpadzie państwa groziła im zapaść zawodowa.

Ale wybiegliśmy do przodu i pogrzebaliśmy Cesarstwo Rzymskie, nie zdążywszy zajrzeć do sakwy najsławniejsze­mu jego synowi. Musimy to więc nadrobić.