Megakoncern wygranych czasu inflacji

Megakoncern wygranych czasu inflacji

Hugo Stinnes na początku lat dwudziestych XX wieku nie miał co prawda bezpośredniego wpływu na politykę walutową swojego kraju, ale okazało się to niekonieczne. Kupował najzwyczajniej w świecie za marki, oficjalną walu­tę niemiecką. Tylko po prostu w nią nie wierzył. Jako jeden z pierwszych był przekonany, że ekonomiczne przymusowe położenie powojennych Niemiec doprowadzi do hiperinflacji: po tym, jak alianci, przede wszystkim Francja, postąpiła z przegranymi Niemcami, waluta nie mogła stanąć na nogi. Już we wczesnej fazie inflacji, w roku 1920, w oparciu o tę kalkulację nabył Bochumer Verein fur Bergbau und Gus- sstahlfabrikation. Gdy przedsiębiorstwo Stinnesa Deutsch- -Lux przejęło akcje Bochumer Verein po kursie 600 pro­cent wartości nominalnej, gazeta „Frankfurter Zeitung” na­pisała, że słono za to zapłacił. Na giełdzie opowiadano, że Deutsch-Lux musiał wydać 230 milionów marek. Według ówczesnego pojęcia były to bajeczne kursy – o ile wierzyło się w markę, co w tamtej chwili jeszcze wielu czyniło. Kurs marki mógł sobie i spaść, ale pewnego dnia znowu wzroś­nie, tak jak zawsze bywało. Czyż nie zaliczała się przez długi czas do najbardziej stabilnych walut świata?

Hugo Stinnes kalkulował zupełnie inaczej: jeśli się za­łoży, że Bochumer Verein był wciąż wart 70 milionów zło­tych marek, jak przed wojną, a potem weźmie aktualny kurs marki do dolara, to przedsiębiorstwo kosztowało co praw­da 230 milionów marek na papierze, ale jedynie 15 milio­nów marek w złocie. Nie można zrobić lepszego interesu. Doszedł więc do wniosku, że warto zrobić więcej transakcji tego typu. Wydawać papierowe pieniądze, nabywać za to wartości rzeczowe, taka była jego dewiza w okresie inflacji do końca roku 1923.

Złożyło się tu kilka rzeczy. Posiadłości Stinnesa rozcią­gały się na całej skali produkcji przemysłowej: od kopal­ni węgla kamiennego aż do filmu, od wyrębu drewna we własnych lasach, poprzez wyrób papieru aż po wydawanie „Deutsche Allgemeine Zeitung” i satyrycznego „Kladderadatsch”. Nie sposób wyliczyć ich wszystkich, ponieważ na początku 1924 roku, krótko po niemieckiej hiperinflacji, Stinnes miał udziały w 69 zakładach budowlanych, 66 za­kładach chemicznych, papierniczych i cukrowniach, 59 ko­palniach rud, 57 bankach i instytucjach ubezpieczeniowych, 56 hutach i walcowniach, 81 kopalniach węgla kamienne-

go, 49 kopalniach węgla brunatnego, 37 polach i zakładach naftowych, 389 spółkach handlowych i przewozowych, filiach i przedstawicielstwach, 100 fabrykach przemysłu metalowego, 83 kolejach i spółkach armatorskich i 88 in­nych przedsiębiorstwach. Kontrolował 1535 samodzielnych prawnie podmiotów z 2888 zakładami, zakładami zależny­mi i przedstawicielstwami.

Armator z Hamburga, Albert Ballin (1857-1918), już przed gorączką zakupów okresu inflacji drwił z kolekcjo­nerskiej pasji Stinnesa: „Tak jak niektóre dzieci nie odpusz­czą kawałka tortu, niektórzy mężczyźnie nie przepuszczą ładnej kobiecie, tak i Stinnes nie może sobie darować żad­nego przedsiębiorstwa. Każde, jeśli należy do kogoś innego, chce (możliwie tanio) przejąć”. I to była właśnie ta cecha, której potrzebował, by w okresie hiperinflacji stworzyć megakoncern.

Nigdy się nie dowiemy, czy Stinnes byłby w stanie skon­solidować swój koncern po wojnie. 10 kwietnia 1924 roku zmarł w wieku 54 lat po operacji pęcherzyka żółciowego. W rękach jego następców imperium szybko się rozpadło, dlatego pozostaje tajemnicą, czy Stinnes umarł jako jeden z najbogatszych ludzi na świecie, czy tylko jako jeden z rze­komo najbogatszych.

Możemy jednak wyjść z założenia, że maniakalnemu kolekcjonerowi firm trudno byłoby zrezygnować ze zwy­cięskiego modelu okresu inflacji. Tylko nielicznym, którzy stosując tę wypracowaną metodę odnieśli sukces, udało się nie wypaść z gry. Camillo Catiglioni, również specjalista od inflacji, a na początku lat dwudziestych jedyny właściciel firmy high-tech z Monachium o nazwie BMW, nie miał tego szczęścia: w roku 1924 noga powinęła mu się podczas pew­nej spekulacji, a po kolejnych nietrafionych spekulacjach w roku 1929 musiał sprzedać wszystkie akcje BMW, które jeszcze posiadał.

Wielkie dokonania z okresu hiperinflacji z reguły są krót­kotrwałe. Istnieje kilku szczęśliwców, którzy w przeciągu kilku lat wrócili na tono znów normalnie funkcjonującej go­spodarki: na gospodarkę hiperinflacja działa tak, jak w XIII wieku najazd Mongołów na Chiny – najpierw zmienia się personel kierowniczy, potem system przebija się poprzez osoby. I albo zwycięzcy stają się częścią tego systemu, ale po prostu wypadają z gry.