Lever wprowadza Sunlight do kuchni

Lever wprowadza Sunlight do kuchni

Oświecenie nastąpiło w Liverpoolu. Zatrzymał się tam podczas powrotu z wakacji i poszedł kupić… nazwę marki. Agent handlujący markami proponował prawa do ochrony nazwy produktu i Lever temu przyklasnął. Jaką nazwę musi mieć mydło, by w szarej angielskiej codzienności odnieść sukces? Rozsądna byłaby nazwa zawierająca „czystość” i „biel”, w końcu odpowiadałoby to roli, jaką miał spełniać produkt. Ale któż chciałby zawsze być rozsądnym? Piękny sen rozjaśni mętne życie, a w marzeniach ma pomóc mydło, pomyślał Lever i kazał zastrzec markę Sunlight.

Działanie takiej ekonomicznej innowacji można po­równać z tym, co w naturze dzieje się za sprawą mutacji. W większości wypadków: nic, ponieważ okazuje się nie­trwała i bardzo szybko znika. W niektórych wypadkach: niewiele, ponieważ nowość nie ma przewagi nad innymi formami i dlatego funkcjonuje mniej lub bardziej niezauwa­żona lub niedoceniona wśród tradycyjnych form życia. Jed­nak, jeśli mutacja okaże się zdolna do przetrwania, znajduje sobie niszę ekologiczną, wypycha stamtąd zasiedziałe formy i przekształca środowisko na swój obraz i podobieństwo. Czy chodzi tu o ziębę o szczególnie twardym dziobie, czy też o antropoida z niezwykle rozwiniętym kresomózgowiem, to w zasadzie nieistotne, chyba że idzie o stopień oddziaływa­nia na środowisko.

Marka przez długi czas od swojego zaistnienia była formą marginalną, która co prawda funkcjonowała (czyż w prze­ciwnym razie w Liverpoolu trzymaliby agenta handlu mar­kami?), ale nie była specjalnie doceniania. Każde dziecko musiało mieć imię, każde nowo powstałe miasto, więc i pro­dukty także. Ale dopiero w sytuacji, gdy duża liczba ludzi musiała zaspokajać swoje podstawowe potrzeby zakupiony­mi towarami, mając jednocześnie mało czasu ze względu na swoją pracę zarobkową, ale dysponując za to nieco większą ilością pieniędzy, niż tylko na samo przeżycie, zaistniały wa­runki środowiskowe, umożliwiające marce powodzenie.

No dobrze, za powodzenie przedsięwzięcia Williama Hesketha Levera nie była odpowiedzialna tylko sprytna nazwa produktu. Co najmniej tak samo istotny był pomysł Levera, by produkować środki czyszczące nie tylko na ba­zie tłuszczów zwierzęcych, ale również olejków roślinnych;

po pierwsze ze względu na to, że lepiej się pieniły, po dru­gie tłuszcze roślinne były tańsze niż łój. Produkt markowy, który w zastosowaniu jest lepszy, a w produkcji tańszy niż w przypadku konkurencji, stanowi niewątpliwą harmonię: w roku 1885 Lever zakupił za 4000 funtów małą ^fabrykę mydła w Warrington, w roku 1890 jego firma osiągnęła już zyski w wysokości 50 000 funtów. W roku 1894 firma prze­kształciła się w spółkę akcyjną. On i jego brat za 750 000 przejęli akcje, publiczność się o nie zabijała, by wydać 2 mi­liony funtów za niedające prawa głosu akcje uprzywilejo­wane.