Leo Kirch: dystrybutor filmowy, który przeinwestował

Leo Kirch: dystrybutor filmowy, który przeinwestował

W Niemczech implodowało jeszcze jedno rzekome im­perium. Zwało się Kirch-Gruppe, a prawa filmowe, któ­re były zalążkiem koncernu, faktycznie były skarbem. Ich nabywanie, a następnie zbywanie było życiową misją Leo Kircha (ur. 1926), któremu jeszcze w roku 2002 zarówno amerykański „Forbes”, jak i niemiecki „Manager Magazin” przypisywały status miliardera. W 1956 roku rozpoczął ka­rierę od zakupu niemieckich praw do arcydzieła Felliniego La Strada, a na początku 2003 roku miał prawa autorskie do 3,6 miliona minut filmowych. Tyle że na tym miliardowym majątku ciążyły długi o jeszcze większej miliardowej sumie. Ponadto długów tych nie można było spłacić z zysków firm Kircha, wręcz przeciwnie – konglomerat ten wykazywał wy­sokie straty bieżące. Gdy na początku 2002 roku ówczesny szef Deutsche Banku Rolf-E. Breuer publicznie podważył wiarygodność kredytową Kircha, jego niewypłacalności nie dało się już uniknąć.

Co do przyczyn plajty Kircha, po tak krótkim czasie nie ma jeszcze jasności. Ale jednym z powodów jest z pewnością to, że Leo Kirch łudził siebie i innych co do prawdziwej war­tości swoich praw filmowych. Aby bronić się przed grożącą mu już w 2001 roku plajtą, miał okazję, by sprzedać część swojego filmowego bogactwa i uzyskać tym samym gotów­kę w kasie. Jednak faktyczne ceny były o wiele niższe, niż wartości praw wykazane w bilansie. To musiało z pewnoś­cią zaniepokoić wierzycieli, których należności gwaranto­wały owe prawa do filmów – spadek wartości zabezpieczeń oznaczałby w konsekwencji żądanie spłaty kredytów, gdyby Kirch w inny sposób nie zatroszczył się o równowagę, co nie było możliwe. Jedynym wyjściem okazało się znalezienie kogoś, kto zapłaciłby za filmy Kircha tyle, ile wynosiła ich wartość według bilansu. Ale to mogłoby mu się udać w okre­sie boomu Nowej Ekonomii z lat 1999/2000. W roku 2001 i 2002 chorągiewka się odwróciła. Również dobre kontakty z politykami chrześcijańskiej demokracji, których Leo Kirch przez lata wspierał przez sowicie dotowane umowy dorad­cze, nie mogli mu już pomóc – akurat zamiast CDU rządy sprawowało SPD.

Inny przedsiębiorca z dzisiejszej Bawarii 500 lat wcześ­niej załatwił to znacznie bardziej elegancko. Jemu zmiana rządów w Niemczech nie mogłaby zaszkodzić. W końcu płacił za to, by właściwy książę został wybrany na cesarza.