Kto niszczy lud, musi obawiać się powstania

Kto niszczy lud, musi obawiać się powstania

Na więcej niż spłachetek wybrzeża w XVI i XVII wie­ku starczyło energii tylko w przypadku podboju Ameryki. A i tam jedynie ze względu na sprzyjające okoliczności. Gdyby Aztekowie pokonali Hernana Corteza i zgodnie ze swoimi zwyczajami złożyliby go i jego siły zbrojne w ofie­rze bogu wojny Huitzilopochtli (a niewiele już brakowało), Hiszpanie bez wątpienia nie wysłaliby regularnej armii na meksykański płaskowyż. Podbili więc niemal przypadkiem prawie bezludny kontynent, który wyludnili jeszcze bar­dziej. Było to nie tylko wątpliwe moralnie, ale i absurdal­ne ekonomicznie; ale całkiem możliwe, że było też jedyną drogą dla pobitej Hiszpanii, by pomimo stuletniej słabości utrzymać władzę nad Ameryką Łacińską – bo tam, gdzie nie ma ludu, nie ma i powstania.

Przy całej ostrożności w historycznych porównaniach, możemy sobie wyobrazić geopolityczne położenie Europy około 1600 roku jako dzisiejszą pozycję państw islamskich od Półwyspu Arabskiego do Pakistanu.

  • Wielka historyczna tradycja łączy się tutaj z zacofaniem w stosunku do potęg światowych.
  • Istnieje jedyna silna broń – wówczas europejskie pano­wanie na morzu, dziś arabska ropa – która gwarantuje stały przypływ środków pieniężnych.
  • Większej części tych środków nie inwestuje się produk­tywnie, tylko wydaje na luksusową konsumpcję, lądują więc one do kas ekonomicznych supermocarstw (wów­czas Indie, dzisiaj USA/Europa).
  • Panująca religia jest silnie podzielona na obozy, które do­minują na poszczególnych częściach obszaru i wzajemnie się zwalczają.
  • Fundamentaliści religijni wzywają do nawrócenia, wzglę­dnie zagłady wszystkich niewiernych i wciąż, przede wszy­stkim w okresie kryzysów ekonomicznych, odnotowują przypływ wyznawców.

Polityczna różnica w tym porównaniu tkwi w samoświa­domości supermocarstw: USA dostrzegają dzisiaj zagrożenie ze strony islamu i podejmują duże wysiłki, by długofalo­wo umocnić swoją rolę przedstawiciela świata Zachodu. Hindusi w stopniu, który się na nich zemścił, nie docenili zagrożenia, jakie kryła w sobie Europa. A najsprytniejsza z ówczesnych potęg europejskich systematycznie trudniła się tym, by ukarać tę bezczynność.