Krupp: czternastolatek ratuje przed plajtą

Krupp: czternastolatek ratuje przed plajtą

Prześledźmy ten rozwój na przykładzie młodego przed­siębiorcy, który bez kolei żelaznej nigdy nie wyszedłby ze stadium średniego biznesmena: chodzi o Alfrieda Kruppa (1812-1887). Jego ojciec Friedrich pochodził co prawda z jednej z najbardziej zamożnych i znaczących rodzin Essen, doprowadził jednak do tego, że zainwestował cały rodzin­ny majątek w hutę lanej stali, a ściślej mówiąc utopił go. Gdy 8 października 1826 roku dokonał żywota w wieku 39 lat, pozostawił swojej żonie Teresie cztery nieletnie dziatki, podupadłą halę produkcyjną, firmę nieprzynoszącą zysków, pięciu pracowników bez wynagrodzenia i całe mnóstwo długów. Przyznanie się do plajty nie wchodziło jednak w grę ani dla Teresy, ani dla jej najstarszego, 14-letniego syna Al­frieda: w ten sposób straciliby w Essen twarz. A synowi, równie twardemu jak stal, którą miał produkować, udało się nie tylko utrzymać produkcję, lecz nawet znaleźć zbyt dla swoich wyrobów.

20 lat później firma wciąż jeszcze była mocno zadłużona, stała się jednak solidnym zakładem przemysłowym ze stu- osobową załogą. Jego specjalnością było wytwarzanie skraj­nie twardej stali, choć jego produkt nie miał zastosowania w zbyt wielu dziedzinach – bo kto by kupował drogą stal, jeśli wystarczy mu tańsze żelazo? Stal Kruppa wykorzysty­wano do pilników, kowadeł, pieczęci i do produkcji sztuć­ców, wszystko porządne produkty, które można było nawet sprzedać z zyskiem, ale nic zapewniającego duże ilości. Szef we własnej osobie przemierzał całe Niemcy, rozwożąc swoją stal między kowali.