Kapitalizm potrzebuje zimy

Kapitalizm potrzebuje zimy

Przeszukajmy zatem wszystkie kąty, które Marks tak in­tensywnie rozjaśniał. Porozmawiajmy na przykład o pogo­dzie. Wtedy dojdziemy do osobliwego odkrycia, że wszyst­kie cywilizacje, którym poświęcono pierwszą połowę tej książki, posiadały niezwykle korzystne warunki klimatyczne. Zaś kapitalizm narodził się, rozwijał i dzisiaj wciąż jest tam, gdzie warunki klimatyczne były nadzwyczaj niekorzystne. Do najbardziej rozwiniętych państw przemysłowych należą tylko te, które mają zimę z prawdziwego zdarzenia.

A wewnątrz poszczególnych państw industrializacja do­konywała się znacznie lepiej tam, gdzie zimy były cięższe – w Lombardii lepiej niż na Sycylii, w Galicji lepiej niż w Andaluzji. W Anglii czy Niemczech różnice regionalne wewnątrz krajów nie miały tak istotnego znaczenia, ponie­waż zarówno na północy, jak i na południu oba kraje miały

„dziewięć miesięcy zimy i trzy miesiące braku lata” (jak ra­czył się wyrazić o Niemczech Napoleon).

I tu tkwi zasadnicza różnica między stosunkami w czasach rodzenia się kapitalizmu i tych w dzisiejszych republikach bananowych. W Europie Środkowej można, podobnie jak w Ameryce Łacińskiej, umrzeć z głodu i pragnienia – ale tu­taj można również zamarznąć. I nie ma się szans, by znaleźć w naturze tyle pożywienia, by przeżyć, bo przez wiele miesię­cy natura nic nie rodzi. Okrutna konieczność, by chronić się przed zimnem, zmusza mieszkańców Zachodu do postawy mrówki. Nie mogą po prostu żyć z dnia na dzień, ponieważ wiedzą, że już wkrótce znowu przyjdzie zima. Muszą zabez­pieczyć się zawczasu, oszczędzać i myśleć długofalowo.

Do tradycyjnej uzależnionej klimatycznie mentalności chomikowania doszło jeszcze masowe wywłaszczanie mało­rolnych z ich gruntów, co stworzyło nowy wymiar: nie ma już żadnego innego środka, by przeżyć, niż pieniądz. Kto nie ma pieniędzy, ten nie ma szans na przetrwanie. W ten sposób powstał pierwszy od początku tak szeroko zakro­jony rynek masowy. Nie dlatego, że wciąż rosnąca armia proletariatu posiadała szczególnie dużą siłę nabywczą. Ale w Europie Środkowej potrzeba było dużo więcej pieniędzy, by przeżyć niż np. w tropikach – i trzeba je było wydać na znacznie większą liczbę produktów. Rynek, który musiał za­spokoić potrzeby proletariuszy bez ziemi, od początku nie ograniczał się do artykułów spożywczych, ponieważ pienię­dzy musiało wystarczyć i na odzienie, i na schronienie, i na opał. Dla przedsiębiorców bardzo wcześnie pojawił się bo­dziec do rozpoczęcia masowej produkcji oraz podnoszenia wydajności pracy. A proletariusze byli zmuszeni porzucić uzależniony od pór roku rytm życia i zastąpić go rytmem zdyscyplinowanym i uzależnionym od reguł fabrycznych. W ten sposób uruchomiono rozwój, który, koniec końców, doprowadził do kapitalizmu.

Protestancka etyka pracy, podniesiona przez Maksa We­bera do godności akuszera kapitalizmu, odegrała tu raczej niewielką rolę: Japończycy znakomicie odnaleźli się w ka­pitalizmie, wcale nie przechodząc na kalwinizm, a różnic w rozwoju między północą i południem w krajach katoli­ckich: Francji, Włoszech i Hiszpanii nie da się uzasadnić re­ligijnie. Możliwe, że było dokładnie odwrotnie: protestan­tyzm mógł się na stałe zadomowić tylko w tych regionach Europy, gdzie panowały niegościnne zimy.

Nie ustalajmy zatem, co było prawdziwą, właściwą, czy choćby tylko najważniejszą przyczyną pojawienia się kapi­talizmu. W każdym razie z pewnością nie była to siła. Słaby ekonomicznie i średnio mocny militarnie kontynent musiał szukać lekarstwa na wodach. Brak własnych produktów na eksport zmusił Anglię do przekształcenia pól uprawnych w pastwiska, by zwiększyć produkcję wełny. Zachodnio- i środkowoeuropejskie zimy zmusiły ludność do dyscypliny pracy i przezorności oraz stworzyły pierwsze masowe rynki. Dzięki wewnętrznym podziałom terytorialnym mogła się wykształcić mentalność rywalizacji, która stała się moto­rem postępu technicznego. Konflikty ożywiały gospodarkę, a postęp w dziedzinie żeglugi ułatwiał nie tylko handel za­morski, ale i wymianę wewnątrz Europy oraz sprzyjał w ten sposób podziałowi pracy w obrębie kontynentu. Brak wiel­kich fortun prowadził do rozwoju nowych technik, owo­cujących zyskownym podziałem niewielkiego kapitału na najbardziej opłacalne projekty. A osłabienie wszechmocne­go Kościoła umożliwiło pojawienie się nowych myśli i wraz z tym rozkwit wszystkich dziedzin nauki. Czyli to właśnie słabość Zachodu wprowadziła go na tory kapitalizmu. A po implozji imperium Mogołów nie było już supermocarstwa mogącego zamknąć swe podwoje przed eksportem porząd­ku gospodarczego z Europy. Jej światowej karierze nic już nie stało na drodze.