Hugo Stinnes: „człowiek dążący do celu po tamtej stronie ducha i boskości”

Hugo Stinnes: „człowiek dążący do celu po tamtej stronie ducha i boskości"

Niekoniecznie czyni to ludzi, którzy wychodzą z katastro­fy ekonomicznej jako zwycięzcy, sympatycznymi. W każdym razie nie dla szwajcarskiego historyka Jakoba Burckhardta: „W okresie każdego kryzysu napływa pewna liczba ludzi zdolnych, zdecydowanych, o zimnej krwi, którzy zamierzają zarobić i wybić się na kryzysie. Ten rodzaj osób spod znaku: trzymaj-się-mocno, szybko-zgarnij i już-bierz-łupy pnie się za wszelką cenę w górę i to tym pewniej, że nie odciągają go od tego żadne dążenia wyższe”. Również nie dla syna założyciela AEG, wieloletniego szefa AEG i przez krótki okres niemieckiego ministra spraw zagranicznych Walthera Rathenaua (1867-1922), który z tłumioną odrazą wypo­wiedział się o wielkim wygranym kryzysu za jego czasów – Hugo Stinnesie (1870-1924): „Jest człowiekiem dążącym do celu po tamtej stronie ducha i boskości, ale gdyby pożarł całą niemiecką gospodarkę, kazałby się jeszcze mianować wybawcą ojczyzny”.

Rathenau miał powody, by czuć odrazę. Hugo Stinnes dopiero co, w lipcu 1920 roku, poniżył go jako „duszę ob­cej rasy” i potem połączył się z zaprzysięgłym konkurentem Rathenaua, Siemensem. Utworzony przez Stinnesa końcem 1920 roku holding nazywał się Siemens-Rheinelbe-Schu- ckert-Union, a Carl Friedrich z Siemensa zauważył, że „je­steśmy powiązani ze sobą gospodarczo na dobre i złe, że zysk jednego staje się i korzyścią drugiego, i to na możliwie długi czas, tak że wedle ludzkiej oceny można wypracować tylko wspólny cel gospodarczy” – epizod w historii przed­siębiorstwa, o którym dzisiejsi kronikarze Siemensa najchęt­niej by zapomnieli.

Chwalony przez Siemensa i łajany przez Rathenaua, w żaden sposób nie zaprzeczył werdyktowi tego ostatniego i wyraził tę samą treść, choć w znacznie bardziej prozaicz­ny sposób: „Tak zorganizowałem moje przedsiębiorstwo, by minimum kosztów dawało mi maksimum zysków”.

Dwie najważniejsze metody, jakimi Stinnes, za życia zwa­ny „kupcem z Miilheim”, łączył niskie koszty z wysokimi zyskami, są typowymi w czasach kryzysu:

  • Metoda sępa: wynajdował słabe i chore przedsiębior­stwa, korzystnie je nabywał, by następnie poprzez wy­drenowanie lub wyczyszczenie podwyższać ich wartość. Pierwszy duży kawałek nabył Stinnes w roku 1899 razem z Augustem Thyssenem – Saar-Mosel-Berwerksgesell- schaft, francusko-belgijską firmę wydobywczą istniejącą od roku 1873. Mógł tu w wielkim stylu udowodnić swo­je talenty, co przyznaje jego biograf Gert von Klass: „To co niekwitnące, wymagające poprawy, przyciąga go do siebie i zmusza do tworzenia i przetwarzania. Jego pasją staje się ponowne naprowadzanie na właściwe tory tego, co wykoleili inni”.
  • Metoda ogrzanego powietrza: Stinnes płacił za przedsię­biorstwo walutą akwizycyjną, która sprzedającemu wy­dawała się warta więcej, niż w istocie była.

Zanim bliżej przyjrzymy się zastosowaniu obu tych me­tod przez Stinnesa, cofnijmy się najpierw jeszcze raz o trzy­sta lat i prześledźmy, jak doskonale metodę ciepłego powie­trza stosował wielki dowódca wojny trzydziestoletniej.