Histeria giełdowa na ulicach Paryża

Histeria giełdowa na ulicach Paryża

Ten nagły nadmiar pieniędzy w mgnieniu oka trafił jako świeży kapitał na giełdę i doprowadził tam do zachwyca­jącego Francuzów boomu. O ile jeszcze latem 1719 roku Law miał trudności, by zbyć młode akcje swojego Missisipi SA o wartości nominalnej 500 liwrów po cenie 550 liwrów, kilka miesięcy później uzyskał za 300 000 dalszych akcji cenę 5000 liwrów za sztukę. Cały naród oddał się spekulo­waniu, w Paryżu handlowano akcjami na ulicach, ponieważ pomieszczenia giełdy okazały się niewystarczające. Charles Mackay w swoim klasycznym dziele o histeriach masowych z 1841 roku opisuje historię garbatego, który w tamtym czasie zbił majątek, podstawiając swój garb w charakterze pulpitu handlującym akcjami na ulicy. A Erich Leverkus wspomina o pewnej damie, która celowo poleciła przewró­cić swój powóz przed domem Lawa, by zwrócić na siebie uwagę i móc poprosić o dodatkową liczbę akcji.

W roku 1720, w samym środku gorączki kursów, John Law został mianowany francuskim ministrem finansów. Wartość jego akcji spod znaku Missisipi wciąż rosła, aż wiosną roku 1720, gdy osiągnęły kurs 20 000 liwrów za ak­cję, nastąpiło złamanie. Zaufanie do akcji spadło, podobnie jak zaufanie do papierowych pieniędzy. Coraz więcej ludzi próbowało wymienić swoje banknoty na złoto i srebro. Filip Orleański podjął środki zaradcze. Najpierw zmusił Johna Lawa do sprzedania mu 100 000 swoich akcji za cenę 9000 liwrów każda, żeby samemu się zabezpieczyć. Potem pokazał posiadania metali szlachetnych, co natychmiast doprowa­dziło do ucieczki w inne wartościowe rzeczy. A w końcu w maju 1720 roku obniżył wartość banknotów o połowę ich wartości nominalnej. I w ten sposób doszedł do granic. Ponieważ papierowy pieniądz bez pokrycia (w dzisiejszych czasach rzecz powszechna na całym świecie), by przeżyć, skazany jest na to, by ludzie i rynki miały do niego zaufa­nie. Gdy brak tej podstawy zaufania, waluta traci grunt pod nogami.

I właśnie to stało się z pieniędzmi Lawa, z jego akcja­mi oraz wszystkimi francuskimi akcjami i bankami, i z całą francuską gospodarką. Ostateczny efekt tej bańki spekula­cyjnej był taki, że większa część długów francuskiej korony ulotniła się w powietrzu lub w banknotach, za to zaufanie obywateli zostało gruntownie nadużyte, tak gruntownie, że jeszcze 150 lat później francuskie banki konsekwentnie uni­kały nazwy banque, decydując się raczej na credit. Jednak Ludwik XV do końca swoich rządów nie był już zmuszony szukać nowych źródeł dochodów u swego ludu. Spróbował tego natomiast Ludwik XVI, gdy w roku 1789 zwołał stany generalne. Z powszechnie znanym skutkiem.