Fryzjer wymyśla fabrykę

Fryzjer wymyśla fabrykę

Swoją drogą nic dziwnego, że Marks obrał przemysł tekstylny jako najważniejszy obiekt swoich rozważań. Był on wówczas najistotniejszą gałęzią przemysłu w całej Eu­ropie: z 1,8 miliona odnotowanych w 1841 roku w Anglii robotników 1,1 miliona, czyli ponad połowa, pracowała w tej branży. Była to również gałąź gospodarki, której obli­cze w sposób najsilniejszy zmienione zostało na skutek inno­wacji technicznych. Zgrzeblarka (1760), przędzarka (1769), mechaniczne krosna tkackie (1786), odziarniarka bawełny (1793), a w końcu samodzielne wzorcowe krosna (1805) w przeciągu dwóch pokoleń zrewolucjonizowały wszystkie gałęzie branży włókienniczej. W Anglii XVIII wieku prze­mysł, jakim znamy go dzisiaj, został świeżo odkryty, do­kładnie w 1771 roku, przez ówczesnego golibrodę Richarda Arkwrighta (1732-1792). Usamodzielnił się jako perukarz i objeżdżał cały kraj, skupując ludzkie włosy. W trakcie po­dróży spotkał zegarmistrza Johna Kaya, który wydał całe swoje pieniądze na skonstruowanie przędzarki bawełny. Arkwright zostawił włosy, przekształcił się w przedsiębior­cę branży tekstylnej i zatrudnił wynalazcę. Powstała przy okazji w 1769 roku przędzarka przeszła wszelkie oczekiwa­nia przedsiębiorców i obudziła apetyt na więcej. Arkwright wynalazł równie korzystne, co silne źródło energii napę­dzającej: wodę ze sztolni odwadniających kopalnię ołowiu w Cromford. Za pomocą napędu wodnego można było używać kilku maszyn przędzalniczych jednocześnie; w roku 1771 zbudował więc pięciopiętrowy budynek, w którym miało się znaleźć wszystko, czego potrzebuje duży zakład. Była to pierwsza fabryka na świecie.

Przez samą tylko centralizację miejsc pracy utworzyły się nowe struktury socjalne. Robotnicy potrzebowali mieszkań w pobliżu fabryki: Arkwright kazał wybudować osiedla robotnicze. Normowane godziny pracy uniemożliwiały dodatkowe zajęcia i pracę na własne potrzeby: Arkwright zatroszczył się o to, tworząc na miejscu sieć potrzebnych usług. Siła robocza z Cromford okazała się niewystarcza­jąca na potrzeby fabryki: Arkwright ściągnął do siebie ro­botników z całego Derbyshire. Albo, ściślej mówiąc, ich rodziców. Dwie trzecie spośród 1900 pracowników fabryki stanowiły dzieci, reszta to przeważnie kobiety, w pierw­szym rzędzie matki. A podczas gdy całe rodziny od szóstej rano do siódmej wieczorem produkowały w fabryce przę­dzę, ojciec rodziny siedział w domu i tkał z dostarczonej przez Arkwrighta przędzy zamówione tkaniny, ponieważ mechanizacja tkactwa w tamtej chwili jeszcze się nie rozpo­częła.

Sympatyk wzniecających powstanie śląskich tkaczy za­uważył w tamtym czasie, że przedstawiciele tej samej gru­py zawodowej, która w roku 1844 stoczyła się w nędzę, dokładnie 70 lat wcześniej byli pierwszymi beneficjentami rewolucji przemysłowej. Ale pozwólmy osobiście opowie­dzieć o tym synowi fabrykanta z Barmen w Wuppertalu, Fryderykowi Engelsowi: ,Jenny tkacza Jamesa Hargreavesa (1764) była uruchamiana ręcznie, jednak zamiast jednego wrzeciona miała ich od szesnastu do osiemnastu, a obsłu­giwał ją tylko jeden robotnik. W ten sposób można było otrzymać znacznie więcej przędzy niż do tej pory, podczas gdy wcześniej jeden tkacz korzystał z trzech kołowrotków, często nie miał przędzy na czas i zdarzało się, że musiał na nią czekać, skoro jednak teraz miał przędzę, mógł ją tkać. Popyt na tkane wyroby, których ilość musiała wzrosnąć, zwiększył się jeszcze bardziej poprzez niższe ceny wyrobu, które były skutkiem obniżonych przez maszyny kosztów produkcji przędzy; potrzeba było więcej tkaczy, a ich płace wzrosły”.