Egipt: faraoński socjalizm

Egipt: faraoński socjalizm

Herodotowi Egipt jawił się rajem. Chłopskim eldorado. Najsłynniejszy historyk starożytności pełen fascynacji zda­wał relację z pracy egipskich chłopów, a ściśle biorąc z ich nieróbstwa: „Ludzie ci otrzymują plony ziemi, zadając so­bie przy tym tak niewiele trudu w porównaniu z innymi. Nie potrzebują pługa ani motyki. Gdy rzeka sama z siebie nawadnia im ziemię, a nawodniwszy znów się cofa, wtedy każdy rolnik zasiewa swoje pole, a potem zagania na nie świnie, a gdy ziarno zostanie przez nie wdeptane, pozostaje już tylko czekać, aż ziemia przyniesie plon, który młóci się potem z pomocą owych świń”. Brzmi wspaniale.

Jednak możemy podejrzewać, że Herodot nie przyjrzał się rolnikom zbyt dokładnie. Przez większość czasu z mozo­łem musieli nawadniać swoje pola; gdy kończyła się praca na polu, pozostawała jeszcze pańszczyzna na rzecz faraona, a co dwa lata urzędnicy podatkowi wyciskali z nich dodat­kowo daninę. Staroegipski podręcznik opisuje egzystencję chłopów zupełnie inaczej niż Herodot: „Skarga chłopa głoś­niejsza niż krzyk indora, jego głos donośniejszy od kruka, ponieważ jego palce pokryły się wrzodami od nadmiaru smrodu. A zapisany i wysłany na pańszczyznę w delcie, po­zostaje w łachmanach”.