Donald Trump: tygrys budowlany w świńskim cyklu

Donald Trump: tygrys budowlany w świńskim cyklu

Ten wariant rzekomego bogactwa należałoby uznać za chorobę zawodową w branży budowlanej. Ponieważ tygry­sy budowlane stają się bogate jedynie wtedy, jeśli rzeczywi­ście z zyskiem uda im się sprzedać swoje wielkie projekty. W przeciwnym razie mamy do czynienia z bogactwem na papierze. Ten, kto posiada nieruchomość o rynkowej war­tości 10 miliardów euro obciążoną hipoteką w wysokości 7 miliardów euro, rachunkowo rzecz ujmując, posiada 3 mi­liardy euro. Jeśli jednak rynek nieruchomości się załamie i wartość rynkowa spadnie do 5 miliardów euro?

To, że co jakiś czas do tego dochodzi, spowodowane jest zjawiskiem zwanym świńskim cyklem: gdy wieprzowina dro­żeje, hodowcy hodują więcej świń; gdy te trafiają na rynek, zwiększa się podaż, a maleje cena; wtedy hodowcy produku­ją mniej świń, podaż spada, a cena znowu rośnie i cały cykl zaczyna się od nowa. Dokładnie tak jak hodowcy zachowu­ją się tradycyjnie przedsiębiorstwa budowlane: gdy wzrasta popyt na mieszkania i biura, a tym samym rośnie ich cena, budują w pocie czoła, by zaspokoić zapotrzebowanie rynku, tylko po to, by w momencie, kiedy ich budynki są gotowe, przekonać się, że popyt spadł, a poziom cen zszedł do piwni­cy. A jako że projekty budowlane skalkulowano na podstawie cen z okresu boomu, rachunek się nie zgadza i z dumnego miliardera można się stać miliarderem ujemnym.

To przydarzyło się na przykład Donaldowi Tsumpowi (ur. 1946), przedsiębiorcy budowlanemu z Nowego Jorku i właścicielowi kasyna w Atlantic City. Po tym, jak renesans Manhattanu pod koniec lat siedemdziesiątych i na początku osiemdziesiątych wyniósł go na niebotyczne wyżyny, pod koniec stulecia stał u progu bankructwa. Wówczas (tak opo­wiada dzisiaj) przechodził Piątą Aleją w towarzystwie swo­jego doradcy finansowego i wskazał na bezdomnego, który przysiadł na kawałku kartonu: „Ten kloszard nie ma w kie­szeni ani centa, ale i tak ma lepiej niż ja, ponieważ jest na zero, ma więc jakieś 5 miliardów przewagi”.

Trump przetrwał, ponieważ banki dały mu przetrwać – gdyby zażądały zwrotu swoich kredytów, wykazałyby straty. A tak miały przynajmniej szanse na to, że skoro wzmocniony Trump znów stanie na nogi, to spłaci swoje długi. Rzeczywi­ście, stanął na nogi, ale sądząc po jego obecnych działaniach, niebawem znowu grozić mu będzie utrata gruntu pod nimi.

Podczas gdy w niemieckiej telewizji Dieter Bohlen wy­szukuje wschodzące gwiazdy, zaopatrując je przy tym we własne kompozycje, w Ameryce Donald Trump mógłby w podobnej manierze wybierać supermenedżera młodego pokolenia, któremu wolno by było potem przez lata mu asy­stować. Każdy naród ma takie medialne gwiazdy, na jakie zasługuje.