Czy Napoleon wygrał, czy Rothschild tylko blefuje?

Czy Napoleon wygrał, czy Rothschild tylko blefuje?

Jego nazwisko i wielokrotnie sprawdzona przewaga in­formacyjna były wówczas wystarczającym powodem, by w kręgach giełdowych poważnie potraktować jego działa­nia. Wszyscy wiedzieli, że Rothschild wie, co wydarzyło się pod Waterloo. Ale czy naprawdę poważnie traktuje tę sprze­daż, czy tylko blefuje, by i innych skłonić do sprzedaży, by ostatecznie nabyć papiery po obniżonych kursach? Makle­rzy byli niezdecydowani, a Nathan pozostał niewzruszony. Kursy consols spadły. Nathan pozostał przy swojej kolumnie i sprzedawał dalej. Kurs jeszcze się obniżył. Jeden po dru­gim handlowcy, którzy wcześniej przypisywali Rothschildowi gigantyczny blef, zmieniali teraz front: jeśli Rothschild tak konsekwentnie sprzedaje consols, bitwa pod Waterloo musiała zostać przegrana.

Z poważną, niewzruszoną miną Nathan sprzedawał dalej. Na każdy jego ruch reagowała giełda, kursy consols wciąż spadały – aż w końcu Nathan kupił ogromny pakiet papierów po najniższej cenie. Zaraz potem do publicznej wiadomości dotarły wieści o zwycięstwie, a kursy consols znów zaczęły piąć się w górę.

Co prawda dziś giełda działa szybciej; co prawda w dzi­siejszych czasach mamy sieć informacyjną bez luk, która każdemu zapewnia dostęp do wszelkich informacji z całego świata; co prawda obecnie tak decydujące bitwy jak Water­loo setki sprawozdawców wojennych relacjonują na żywo; co prawda nikt już dzisiaj nie zważa na minę spekulantów giełdowych, gdyż wszyscy mają wzrok wbity w ekrany kom­puterów i telewizorów; jednak podstawowy mechanizm nie uległ zmianie. Fuggerom trudno było przekuć swoją prze­wagę informacyjną na pieniądz. Mogli w ten sposób jedy­nie dbać o swój image u klientów i trzymać konkurencję na dystans. Ale na początku XIX wieku instytucja giełdy była już na tyle stabilna, że bezpośrednie wykorzystanie zastrze­żonych informacji mogło przynieść materialną korzyść.

Rothschildowie rozpoczęli swoją karierę nie jako speku­lanci, lecz jako łamacze blokady: na rzecz brytyjskiej korony i heskiego elektora księcia Wilhelma von Hessen-Hanau, wówczas bez wątpienia najbogatszego księcia w Europie. Podobnie jak jego ojciec, landgraf Friedrich von Hessen-Kassel, zarabiał pieniądze na eksporcie żołnierzy. Wykształcił wojskowo swoich poddanych z Hesji i kazał odziać w pięk­ne mundury, by następnie sprzedać ich swojemu kuzynowi, królowi angielskiemu, który z kolei wysyłał ich na zamor­skie pola bitewne, przede wszystkim do tłumienia rebelii w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Szczęście nie sprzyjało Anglikom, co tylko dodatkowo napełniło kiesę Wilhelma – w końcu za każdego poległego heskiego żołnierza otrzy­mywał dodatkową premię.