„Co dziesięć dni małe odkrycie…”

„Co dziesięć dni małe odkrycie..."

Wiosną 1876 roku Tomasz Alva Edison (1847-1931) po­stanowił wyprowadzić się na wieś. Menlo Park, oddalony od Nowego Jorku o 20 kilometrów, wydal mu się odpowied­nim miejscem na masową produkcję patentów. „Co dziesięć dni małe odkrycie, a co sześć miesięcy większa rzecz”, takie były założenia jego przedsiębiorstwa, pierwszego laborato­rium badawczego świata. I niemal mu wyszło: przez całe swoje życie Edison stworzył 1033 patenty. Niektóre z nich stały się podwalinami nowych gałęzi gospodarki, jak choć­by fonograf (opatentowany 15 grudnia 1877) i oczywiście żarówka (4 listopada 1879).

 

Mamy zatem do czynienia z jednym z najbardziej produk­tywnych wynalazców w historii, który w dodatku urodził się w idealnych czasach, by wycisnąć ze swojej pracy maksy­malny zysk. Narody, państwa i przedsiębiorstwa łapczywie chłonęły innowacje każdego rodzaju; pękające w szwach od technicznych cudów wystawy światowe cieszyły się po­dobnym zainteresowaniem, jak dzisiaj igrzyska olimpijskie – ten, kto stał na czele postępu technicznego, powinien się był więc też znaleźć na szczycie piramidy dochodów. Nic podobnego. Edison prowadził własne przedsiębiorstwo i był prawdziwą gwiazdą świata gospodarczego, rzadko miewał troski finansowe, ale wcale nie był jednym z najbogatszych ludzi świata. Jaką fortunę zbiłby Rockefeller czy dzisiaj Bill Gates na takich wynalazkach?!

Prześledźmy uważniej, na przykładzie jednego z jego patentów, dlaczego najtęższa głowa nie została dowartoś­ciowana również najpełniejszym kontem bankowym: cho­dzi o żarówkę z włóknami węglowymi. Edison co prawda nie był wtedy jedynym, który pracował nad wynalezieniem światła elektrycznego, ale jego lampa była najpraktyczniej- sza i najłatwiej było ją produkować w dużych ilościach. Na całym świecie cieszyła się dużym popytem i była najlepszą reklamą, jaką mogły sobie wyobrazić koncerny elektrycz­ne, by przekonać konserwatywnego ducha do elektryfikacji. Jednak pod koniec życia Edison zauważył z goryczą: „Mój wynalazek światła elektrycznego nie przyniósł mi zysku, tyl­ko trwające 40 lat procesy”.