Chiński Robin Hood walczy z korupcją i kumoterstwem

Chiński Robin Hood walczy z korupcją i kumoterstwem

Nawet gdyby cesarz chciał to zmienić, miał związane ręce. Bo w jaki sposób władca może urzeczywistnić swoją wolę, jeśli nie przez organy wykonawcze, czyli urzędników? A któż oczekiwałby, że ci potraktują poważnie zakres swo­ich obowiązków, jeśli ukróci się ich przywileje?

Ten los ukształtował na przykład ostatnie lata zachod­niej dynastii Han na przełomie starej i nowej ery. W 6 roku przed narodzinami Chrystusa ogłoszono rozporządzenie ce­sarskie, ograniczające ilość gruntów, które mogła posiadać jedna osoba. Ale wcielenie w życie owego przepisu leżało w rękach wysokich urzędników, przeciwko którym prawo było skierowane. Dlatego dekret stał się martwym przepi­sem, aż do czasu, gdy w roku 9 dynastia przestała istnieć.

Klasyczne efekty uboczne każdej organizacji biurokra­tycznej, czyli korupcja i kumoterstwo, dawały się we zna­ki również w Chinach. Były próby, by przeciwdziałać temu przez odpowiednie przepisy: żaden urzędnik nie mógł działać w swojej rodzinnej prowincji, zabronione było również sta­nowisko w rodzinnej prowincji jego żony. Poza tym w danej prowincji lub w centrali nie wolno było zajmować wyższych stanowisk zbyt dużej liczbie członków tej samej rodziny.

Można jednak wyjść z założenia, że takimi środkami udawało się zapobiegać korupcji w takim stopniu, w jakim udaje nam się to dzisiaj. Jak niewiele prawdziwa biurokracja miała wspólnego ze szczytnymi ideałami, pokazuje przykład tradycyjnego bohatera narodowego Chin, który również był urzędnikiem. Bao Zheng (999-1062) wsławił się jako nieprzekupny i nieugięty sędzia i prefekt prowincji, a jego życie i czyny pojawiają się w książkach, operach i filmach. Łączy w sobie cechy Robin Hooda i Sherlocka Holmesa: Bao Zheng rozwiązuje najbardziej skomplikowane przypad­ki kryminalne i stosuje prawo bez względu na osobę. Odsu­wa skorumpowanych urzędników i skazuje (naturalnie tylko w operze) na śmierć cesarskiego szwagra i siostrzeńców, po­nieważ tak stanowi prawo. Gdyby wszyscy urzędnicy w ten sposób traktowali przepisy i nie zważali na własną korzyść, Chiny nie potrzebowałyby chyba takiego bohatera.