Boom paliwowy zaczął się „jak wielka wycieczka na wieś”

Boom paliwowy zaczął się „jak wielka wycieczka na wieś"

Carnegie nie informuje nas, czy taki zysk z kapitału wy­pracowywano co roku, czy tylko jednorazowo w jednym roku. Spokojnie możemy założyć to ostatnie, w przeciwnym razie kilka lat później nie zacząłby szukać szczęścia w bran­ży stalowej, lecz trzymałby się raczej ropy. Ponieważ to, co przeżył w roku 1862 podczas wycieczki do Oil Creek w Pensylwanii, całkowicie przypadło mu do gustu: „Czymś, co mnie szczególnie zaskoczyło, był panujący powszechnie dobry „nastrój. Było to jak wielka wycieczka na wieś z wie­loma atrakcjami. Wszyscy byli wielce zadowoleni; ponieważ bogactwo wydawało się na wyciągnięcie ręki; wszystko było w ruchu. Na szczycie dźwigów powiewały flagi z dziwacz­nymi napisami. Wciąż pamiętam, że pewnego dnia ujrzałem na brzegu rzeki dwóch mężczyzn, którzy ze wszystkich sił uruchamiali swoje pedały, by wydobywać ropę, na ich trans­parencie widniał napis »Piekło albo Chiny«; wiercili w głąb, nieważne jak głęboko”.

Dlaczego przed niespełna 150 laty surowiec znany lu­dziom od tysięcy lat stał się nagle czarnym złotem? Z pew­nością nie dlatego, że petrochemia potrafiła z niego wytwo­rzyć wspaniałe tworzywa sztuczne, bo te jeszcze nie istniały; również nie dlatego, że można było za jego pomocą uru­chamiać silniki, bo silniki również jeszcze nie istniały; nie dlatego też, że można było z jego pomocą asfaltować dro­gi; ponieważ wtedy jeszcze nikt nie wpadł na taki pomysł. W równie małym stopniu ropa była przydatna, by za pomo­cą prądnic wytwarzać prąd, bo prądnice pozostawały wciąż nieznane; nie można było nawet ogrzewać ropą mieszkań, bo na cóż zdałaby się ona w kominku? Jedynym zastosowa­niem, jakie znajdowała wówczas, było oświetlenie.

Porozkoszujmy się ponownie plakatem, za pomocą któ­rego Standard Oil Company reklamowała w Chinach lam­py naftowe: „Nawet jeśli ta lampa jest droższa niż dymiąca i dająca nikłe światło żelazna lampka ręczna, to pamiętajmy, że gdy zastosować nową lampę w gospodarstwie domo­wym, to i mężczyzna, i kobieta mogą dłużej pracować po zmroku, nie męcząc przy tym oczu, przez co tym większe są korzyści. Jeśli w domu mieszkają dzieci, które muszą czytać książki, to przy świetle, jaką daje ta lampa, ich przyjemność będzie tym większa”. Innymi słowy: ropa naftowa stała się modna, ponieważ lampy naftowe mniej brudziły i smrodziły niż świece łojowe czy woskowe przy podobnym natężeniu światła. A było to wyjątkowo krótkotrwałe zastosowanie, gdyż zarówno oświetlenie gazowe, jak i zwycięski pochód oświetlenia elektrycznego po wynalezieniu żarówki szybko zdmuchnęły knot lampy naftowej.

W obecnych czasach przeżywamy podobną sytuację. W dziedzinie kabli światłowodowych. Wychwalane i cenio­ne przedsiębiorstwa w rodzaju Global Crossing czy Carrier One pogrzebały autostrady danych przyszłości i pożegnały się plajtą. Ponad 90 procent przewodów światłowodowych na świecie leży odłogiem, ponieważ przesył danych nie osiągnął oczekiwanego w roku 1999 nasilenia i ponieważ inne media również zwiększyły swoje możliwości, szczegól­nie zaś sieci bezprzewodowe, takie jak WLAN czy UMTS. Ale skoro światłowody już istnieją, z pewnością komuś przyjdzie do głowy, w jaki sposób można by je wykorzystać. Społeczeństwo informacyjne skazane jest na niezakłócony przepływ danych w równym stopniu, w jakim społeczeń­stwo przemysłowe zależne jest od dającego się skalkulować przesyłu energii.

Ropy naturalnie nie trzeba było zakopywać; po prostu była. Wszędzie na świecie znane były miejsca, w których ropa lub asfalt występowały na powierzchni ziemi. Ropą naftową z Pensylwanii od początku boomu miejscowi In­dianie napełniali butelki i jako lekarstwo sprzedawali po dolarze za litr. Znane złoża pozwalały bez większych tech­nik wiertniczych czy wydobywczych pozyskiwać duże ilości ropy – w krótkim czasie za dolara można było otrzymać aż do dziesięciu beczek ropy. Ale nawet jeśli technologia nie była zbytnio skomplikowana, to mimo wszystko szukanie ropy było kosztowne. Alfred Nobel, na przykład, na po­czątku lat osiemdziesiątych XIX wieku ulokował wszystkie zyski z wynalezienia dynamitu w projekty naftowe swoich braci w Baku nad Morzem Kaspijskim. Już w połowie 1884 roku zainwestował nominalnie 9,5 miliona franków fran­cuskich w kaspijską ropę – więcej, niż były warte wszystkie akcje „dynamitowe” razem wzięte.