Bogate łupy dla Persów

Bogate łupy dla Persów

To gorzkie doświadczenie musiało stać się udziałem za­równo Krezusa z Lidii, jak i obywateli Miletu: bogactwo rodziło u sąsiadów pragnienia. A pragnienia te kierowały się, podobnie jak w innych epokach historii powszechnej, nie na to, by pracować równie mozolnie, a nawet bardziej produktywnie niż zamożny sąsiad, tylko na to, by po prostu odebrać mu jego majątek. Zaledwie przez kilka lat Krezus mógł się cieszyć swoim bogactwem, ponieważ już w 546 roku p.n.e. stracił swoje królestwo na rzecz Persów. Jeśli wierzyć legendom, sam wywołał tę wojnę, gdyż wyrocznia delficka przepowiedziała mu, że zniszczy wielkie królestwo, które jednak okazało się jego własnym. Ale nawet gdyby to nie on sprowokował konflikt, Persowie byli w owym czasie, pod panowaniem Kyrosa II, równie silni co ekspansywni i prędzej czy później i tak złupiliby Lidię. W trakcie wy­prawy przeciwko Krezusowi zaanektowali również greckie miasta w Azji Mniejszej, które jeszcze nie należały do Lidii, z Miletem w charakterze śmietanki. Od tej chwili władzę w Azji Mniejszej przejęli perscy namiestnicy prowincji – sa­trapowie. Partycypowali oni w zyskach kupców z Miletu i to w takim stopniu, że tym ostatnim niewiele już zostawa­ło. Nieudane powstanie przeciwko panowaniu perskiemu pół wieku później sprawiło, że miasto obróciło się w proch i pył.

Może, gdyby nie zwycięstwo pod Maratonem i upór Temistoklesa, Ateny spotkałby ten sam los, może mogłyby jako tako egzystować jako rezydencja satrapów. Jednak nawet w najbardziej korzystnym przypadku zwycięstwo Persów oznaczałoby koniec zachodniego świata, nim jeszcze ten zdążyłby wkroczyć na scenę historii. Ale ze zwycięstwem pod Salaminą za plecami i lauriońskim srebrem w sakiew­ce Ateny mogły stać się politycznym centrum Grecji i jed­nym z najważniejszych ośrodków handlowych świata. Port w Pireusie, który dzięki polityce Temistoklesa przeżył swój pierwszy wzlot, przekształcił się koniec końców w miasto boomu. A cło portowe w wysokości 2 procent wartości to­waru każdego załadowanego statku stało się głównym źród­łem wpływów ateńskiej kasy miejskiej.

Najważniejszym towarem starożytności były surowce. Cyna z Brytanii rozpowszechniona była w całym zachod­nim świecie, drzewo cedrowe pochodziło ze wzgórz Liba­nu, cyprysy z Krety, złoto przeważnie z Egiptu, ale również z Macedonii i znad Morza Czarnego. Kopalnie były także pierwszymi koncernami w historii. W kopalni srebra w Laurionie wydobyciem kruszcu zajmowało się od 10 000 do 30 000 górników: jeńców wojennych, skazańców, a przede wszystkim niewolników. Ci byli we wszystkich starożytnych cywilizacjach (prócz Egiptu) najważniejszym środkiem pro­dukcji. To, czy powinno się w nich w ogóle widzieć ludzi, było wówczas kwestią sporną. Arystoteles mówił o nich na przykład, że są „uduchowionym mieniem”.

W starożytności pozyskiwanie surowców leżało zwykle w gestii państwa. Dlaczegóż miano by się z kimś dzielić zy­skami z wydobycia rud? Tylko Ateńczycy widzieli to inaczej. Przekazali produkcję srebra prywatnemu sektorowi, co dla przedsiębiorców z tej branży stało się wspaniałą okazją do wzbogacenia.