Bogactwo w imperium wolności?

Bogactwo w imperium wolności?

Nie musimy się obawiać, że skończy nam się materiał na innowacje. Wprost przeciwnie: „Między cywilizacją taką jak nasza, względnie prymitywną, a wysoce złożoną, jak przyszła, jest taka różnica mniej więcej, jak pomiędzy ma­szyną w sensie klasycznym i w sensie organizmu żywego” (ten i dalsze cytaty przytoczono za warszawskim wydaniem Summy z roku 1994), stwierdził w roku 1964 w swoim opus magnum Summa technologiae genialny futurolog XX wie­ku, Stanisław Lem (1921-2006). Lem przypatruje się nie tylko temu, co może zdarzyć się w najbliższej przyszłości, ale zadaje pytanie, co w ogóle jest możliwe – i w tym wzglę­dzie jeszcze dużo przed nami: „ Jeśli natomiast uznany się za bardzo wczesny etap rozwoju, który jako dla gatunku rozpoczął się dla nas przed pół miliona lat, a jako dla cy­wilizacji – przed kilkudziesięciu wiekami i przyjmiemy, że rozwój ten może (choć nie musi) trwać jeszcze milionolecia, to nasza ignorancja współczesna nie implikuje bynajmniej ignorancji przyszłej”.

Przy takim horyzoncie czasowym ucierpieć może oczy­wiście krótkoterminowe przełożenie, niezbędnie konieczne do celów wzbogacenia. Odnosi się to choćby do lemowskie- go wzmacniacza inteligencji, maszyny z ilorazem inteligencji rzędu 10 000. „Możliwość skonstruowania takiego wzmac­niacza jest nie mniej realna od możliwości zbudowania ma­szyny sto razy silniejszej od człowieka”, twierdzi Lem, lecz zaraz dodaje: „Co prawda szanse konstrukcji są na razie nie­zbyt wielkie”.

Za to istnieje możliwość skonstruowania czegoś innego. Właśnie zaczęliśmy tworzyć dziedzinę, która na dziesiątki, jeśli nie setki lat stworzy pole do innowacji – a co za tym idzie, pociągnie za sobą miliardowe bogactwo: technologię genetyczną. Co się z tego zrodzi, jeszcze nie wiadomo. Geny, które pozwolą rodzić się jabłkom bez zbytecznego pośred­nictwa jabłoni; szczepionki na raka; bakterie filtrujące złoto z wody morskiej; procesory komputerowe z kwasów nu­kleinowych. „Przestrzeń swobody – prorokował Lem – gdy będziemy mogli współzawodniczyć z Naturą pod względem stwórczym”. Ale na razie jesteśmy od biedy pomocnikiem czarownika.