Biskup książęcy jako wielki inwestor

Biskup książęcy jako wielki inwestor

Swoją brzemienną w skutki metodę podnoszenia produk­tywności rozwinęli Fuggerowie w branży, którą zajęli się sto­sunkowo późno, bo około 1501 roku: gospodarce religijnej. Do tamtej chwili wiara znajdowała się raczej na marginesie działań rodziny z Augsburga. Jak wielu innych od dawna trudnili się cieszącą się wielkim popytem produkcją relikwii – skoro każdy pomniejszy książę życzył sobie mieć gwóźdź z Chrystusowego Krzyża, trzeba go było dostarczyć. A po­nieważ dostawca sam produkował relikwie, w każdej chwili mógł poświadczyć ich autentyczność. Ponadto dom handlo­wy zajmował się zarządzaniem majątkiem wysokich kościel­nych dostojników. Mieli oni ścisły zakaz lokowania swoich majątków na procent, wolno im było jednak zainwestować w jakieś przedsiębiorstwo i partycypować w zyskach. A któ­re przedsiębiorstwo mogło się nadać do inwestycji w wiel­kim stylu lepiej niż firma Fuggera? Sam tylko biskup książę­cy z Brixen, Melchior von Meckau powierzył augsburskiej familii okrągłe 300 000 guldenów, które przez lata wyciskał ze swojego południowotyrolskiego arcybiskupstwa.

Jednak błyskawiczny rozwój interesów związanych z wia­rą nastąpił w roku 1501, kiedy na przedstawiciela Fuggerów w Rzymie został powołany Johannes Zink. Ten nadzwyczaj uzdolniony i pozbawiony skrupułów cynik, intrygant i bi­znesmen błyskawicznie piął się po szczeblach papieskiej hie­rarchii, a równie szybko rosły udziały Fuggerów w rynku in­teresów z Watykanem. Niemiecki rycerz Ulich von flutten tak przedstawia jego działania: „Widziałem starego Zinka, jak z wielkim zapałem zabierał się do dzieła. Fuggerowie zarabiają, a z książąt robią kurtyzany. Rozstawili tam swój kram i kupują od papieży to, co potem sprzedają po wyż­szej cenie; nie tylko beneficja, ale również nieustające łaski; można u nich znaleźć bulle i dyspensy; i nie ma łatwiejszej drogi, by zostać kapłanem, niż kiedy się ma Fuggerów za przyjaciół. Są jedynymi, dzięki którym w Rzymie można osiągnąć wszystko”.