Bill Gates: multimilioner XXI wieku

Bill Gates: multimilioner XXI wieku

12 sierpnia 1981 roku IBM, największy koncern kompu­terowy świata, przedstawił swój pierwszy komputer osobisty (PC). Wielki krok dla przedsiębiorstwa, którego wieloletni szef Tom Watson twierdził swego czasu, że na świecie nigdy nie będzie więcej niż pięć komputerów. Ale rynek zadecydo­wał inaczej. W latach siedemdziesiątych zajadli rywale tacy jak Apple i Commodore stworzyli segment rynkowy dla PC, a popyt był ogromny. Na prezentację nowego produktu zaproszono wielu, tylko nie pewną małą firmę dostawców z Bellevue koło Seattle w stanie Waszyngton, z której po­chodził system operacyjny IBM.

Na zlecenie IBM założył nawet garnitur i krawat

Owo najbardziej decydujące w historii firmy Microsoft zlecenie zdobył jak dziewica dziecko. Nikt tam po prostu nie miał zielonego pojęcia, jak miałby wyglądać system operacyjny takiego komputera. Od swojego powstania 4 kwietnia 1975 Microsoft pracował nad językami kompu­terowymi. Właściwie nie pracował nad nimi, tylko dopaso­wywał już istniejące języki do poszczególnych modeli kom­puterów. W każdym razie firma miała już pewną praktykę w zdobywaniu zleceń, a następnie wytwarzaniu produktu: jej założyciele Bill Gates (ur. 1955) i Paul Allen (ur. 1953) pod koniec 1974 roku, wówczas jeszcze jako Traf-O-Data, napisali do szefa MITS Eda Robertsa, że opracowali wersję języka programowania Basic, która pasowałaby do MITS Altair, pierwszego zestawu minikomputerowego świata. Właśnie tego pilnie potrzebował Roberts, więc zapropono­wał tej dwójce, by zaprezentowali swój produkt. Jednak ter­min nieco się przeciągnął – w końcu trudno zaprezentować coś, czego jeszcze nie ma. Ale po siedmiu tygodniach Paul Allen faktycznie uporał się z Altair Basic, a Traf-O-Data pod bardziej adekwatną nazwą Microsoft rozpoczęła biznes.

Ale IBM to nie Altair. IBM (potocznie zwany Big Blue) był nie tylko największym producentem komputerów, ale w dodatku największym producentem oprogramowania na świecie. Dlaczego IBM zdał się w zakresie swojego bazowe­go oprogramowania na 32-osobową firmę, która w dodatku nie miała żadnego doświadczenia z jego produktami? Cóż, wcześniej próbował już z kimś innym, Garym Kildallem, szefem Digital Research. Opracował on system operacyjny CP/M, który miał być doskonały dla IBM. Kidall jednak tylko zwodził poważnie ubranych panów, z którymi pro­wadził negocjacje – chętniej zataczał rundkę prywatnym sa­molotem, niż prowadził interesy z IBM. Spróbowano więc z tymi, którzy właściwie tylko, podobnie jak swego czasu w Altair, mieli dostarczyć odpowiednią wersję języka pro­gramowania Basic. Gdy negocjatorzy Big Blue w roku 1980 odwiedzili Microsoft, Bill Gates i Paul Allen nie tylko o cza­sie, zwarci i gotowi czekali na miejscu, ale w dodatku wbili się w garnitury i założyli krawaty.

Nie było przy tym Mary Gates, matki Billa. Jednak w sprawie zlecenia od IBM odegrała równie istotną rolę, co jej syn – ponieważ była członkiem zarządu organizacji dobroczynnej „United Way”. Zasiadał tam również niejaki John Opel, którego głównym zajęcie było bycie szefem IBM i dla którego Microsoft był początkowo „firmą syna Mary Gates”. Wszystkie pogłoski co do stopnia intymności tej znajomości musimy, ma się rozumieć, odrzucić jako czystą spekulację. Jakkolwiek było: Microsoft dostał zlecenie.

Na razie możemy mówić o szczęściu. Ale jak twierdził John D. Rockefeller: „Żeby zostać bogatym, trzeba mieć trzy rzeczy: szczęście, szczęście i jeszcze raz szczęście: Jednak trzeba również wiedzieć, jak to szczęście wykorzystać”. I to niezwykle uzdolniony syn prawnika z północno-zachodniej Ameryki zrobił w sposób godny krezusa.