Bez łapówek nie ma rurociągów

Bez łapówek nie ma rurociągów

Samo wydobycie ropy, najbardziej awanturniczy i spekulatywny element branży (więcej na ten temat w następnym rozdziale), zupełnie nie zajmowało tego przedsiębiorcy. Im­perium Rockefellera zaczynało się tam, gdzie ropa, już wy­tryskała z ziemi. Odkupywał od wildcatters, dzikich poszu­kiwaczy ropy ich znaleziska, czyścił surową ropę naftową i sprzedawał dalej. W Cleveland stworzył jedną z pierwszych rafinerii na świecie. O ile sama rafineria jest już inwestycją wymagającą sporych i dających się skalkulować nakładów, to tym bardziej dotyczy to pierwszego wielkiego stopnia zra­cjonalizowania całej branży paliwowej: rur. Wymagają rów­nie dużych kosztów inwestycyjnych, jednak raz wykonane nie pociągają za sobą dalszych nakładów na transport.

Rockefeller był zachwycony tą technologią i natychmiast udowodnił, jak rozwiązać rodzące się przy tym problemy:

  • Jako samodzielne przedsiębiorstwo nie był w stanie po­dołać rozmiarom rurociągowej inwestycji, połączył się zatem z innymi rafineriami. Okazało się to potem rodza­jem rozgrzewki przed późniejszymi działaniami trusto­wymi.
  • Do transportu przez rurę nieoczyszczona ropa naftowa nadaje się lepiej, niż poszczególne produkty rafineryj­ne z tego prostego powodu, że każdy z nich wymagał­by osobnych rur. By zminimalizować koszty transportu i inwestycji Rockefeller budował swoje rafinerie z dala od złóż, za to możliwie jak najbliżej odbiorców, i wysyłał tam ropę rurami.
  • Władze poszczególnych stanów, przez terytoria których miały przebiegać rury, mogły nie wyrazić zgody na bu­dowę lub udzielić koncesji warunkowo. Rockefeller rozwiązał ten problem, sięgając po stosowaną wówczas w USA metodę: skromne i ustalane zależnie od zajmo­wanego stanowiska łapówki stawiały wszelkie instytucje nadzorujące i wydające koncesje do pionu.