Angielska bańka mórz południowych

Angielska bańka mórz południowych

Czy Francuzi w roku 1720 byli wyjątkowo głupi, że tak ulegli masowej histerii spekulacji giełdowych? W żadnym razie. W tym samym 1720 roku w Anglii pękła podobna bańka spekulacyjna, której centrum nie było dalekie Mis­sisipi, lecz jeszcze odleglejsza półkula południowa. Spółka South Sea Company, która w roku 1711 uzyskała brytyjski monopol na handel z Ameryką Południową, odnotowywała jeden cud kursowy za drugim, chociaż operacyjnie od po­czątku była przypadkiem beznadziejnym. Handel z-Amery­ką Południową leżał w końcu w rękach Hiszpanów, którzy wcale nie mieli zamiaru oddawać angielskim konkurentom swoich udziałów w rynku. Pokój w Utrechcie z roku 1713 gwarantował spółce prawo do wysyłania rocznie do Ame­ryki Południowej tylko jednego okrętu handlowego o ła­downości niecałych 500 ton. Pierwsza odbyta w 1717 roku wyprawa okazała się jednocześnie ostatnią, gdyż dyploma­tyczny rozstrój w stosunkach z Hiszpanią skutkował cofnię­ciem pozwolenia.

Jednak euforia na giełdzie pozostała niewzruszona taki­mi drobiazgami. South Sea Company wciąż wydawała nowe akcje po coraz wyższych kursach. I chociaż już wcześniej pojawiały się głosy przestrogi, parlament obchodził się ze spółką łagodnie, ponieważ jej właściwym modelem bizneso­wym było przejmowanie długów publicznych i zdobywanie pieniędzy poprzez emisję nowych akcji. Siódmego kwietnia 1720 roku parlament przedstawił projekt ustawy, zgodnie z którą South Sea Company miała przejąć na siedem lat po­nad 30 milionów funtów szterlingów długów państwowych. Jednak zarządowi udało się jeszcze tylko wyemitować akcje o wartości nominalnej miliona funtów za cenę 3 milionów, aż latem 1720 roku bańka pękła.

 

Zarówno we Francji, jak i w Anglii u korzeni histerii gieł­dowej legła racjonalna na krótką metę kalkulacja państwa. Szukano trzeciej drogi do redukcji długu publicznego, bar­dziej popularnej i lekkostrawnej niż dwie pozostałe znane metody: ograniczenie wydatków państwa łub podwyższenie obciążeń podatkowych. A w ten sposób znaleziono od razu dwie nowe metody: francuską nazywamy dzisiaj inflacją – rząd prowadzi do dewaluacji własnej waluty, by pieniędz­mi o obniżonej wartości spłacić swoje zaciągnięte silnym pieniądzem długi. Droga brytyjska odpowiada tzw. asset inflation: rząd podgrzewa spekulacje (lub przynajmniej nie staje im na drodze), by poszczególne wartości majątku móc sprzedać po absurdalnie wysokich cenach lub wymienić dłu­gi na absurdalnie korzystnych warunkach.

Ostatni przypadek, gdy minister finansów cieszył się ta­kim „nieprzewidzianym wzrostem wpływów do redukcji długu publicznego”, miał miejsce latem 2000 roku w Niem­czech, gdy ministrowi finansów Hansowi Eichelowi udało się zbyć sześć pakietów gorącego powietrza pod nazwą „Li­cencja UMTS” za 100 miliardów euro. Jednak takie oddłu­żenie w efekcie szybkiego wzbogacenia się na koszt swoich obywateli może się srogo zemścić na państwie. Francuski przykład z XVIII wieku jest bez wątpienia przykładem skraj­nym – w Anglii odpowiedzialności za szwindel z morzami południowymi udało się uniknąć zarówno królowi, jak i parlamentowi, całą winą obarczono zarząd spółki South Sea Company. Ale również zniszczenia, jakie przykładowo rodzącej się dopiero kulturze akcyjnej wyrządziła w Niem­czech bańka milenijna, mogą spowodować długofalowe szkody dla krajowej gospodarki i budżetu państwa, których rozmiaru my, współcześni, jeszcze nie dostrzegamy. I tak najpewniej nie uda się już zaoferować Niemcom akcji jako instrumentu lokacyjnego do prywatnego zabezpieczenia na starość, a wielce wątpliwe jest, czy bez tego instrumentu uda się zachować stabilność systemu emerytalnego.

Jednak takie rozważania mogły i mogą wydać się zupeł­nie obojętne tym, którzy wykorzystują bańki spekulacyjne, żeby się wzbogacić. Typowe w takich sytuacjach jest poja­wienie się bohatera, który czegokolwiek się tknie, zamienia to w złoto (a po załamaniu dramatycznie traci uznanie), jak również całego mnóstwa pasażerów na gapę, którzy szybko załapują się na jazdę, zanim jeszcze nie wszystko zostało po­dzielone. We Francji bohater ten zwał się John Law, podczas boomu na giełdzie w okresie niemieckiego okresu założy­cielskiego takim bohaterem był król kolei żelaznej Bethel Henry Strousberg, a w okresie boomu nowych rynków szef EM.TV Thomas Haffa. Ale po kolei.