95 tez przeciwko handlowi odpustami Fuggera

95 tez przeciwko handlowi odpustami Fuggera

Z tej owocnej współpracy gospodarczej rozwinęła się me­toda modernizacji biznesu odpustowego, czyli odpuszczania grzechów za opłatą (wbrew powszechnemu przekonaniu odpusty średniowieczne nie dotyczyły tak jak obecne daro­wania kary doczesnej za grzechy, ale zmniejszenia pokuty zadawanej podczas spowiedzi. Z tej przyczyny możliwy był tzw. handel odpustami, polegający na zastąpieniu pokuty ofiarą pieniężną na rzecz Kościoła – przyp. red.) Po tym, jak pieniądze Fuggera, w sumie 48 236 guldenów, w roku 1514 zagwarantowały Albrechtowi von Brandenburg arcy­biskupstwa w Magdeburgu i Moguncji, handel odpustami na szeroką skalę miał zabezpieczyć zrefinansowanie zakupu. Johannes Zink od początku jasno postawił sprawę papieżo­wi Leonowi X, odpowiedzialnemu za wszystkie pozwolenia w zakresie odpustów: znaczna cena za oba arcybiskupstwa miała wymagać równie znacznej koncesji na odpusty. I aby 48 236 guldenów nie było jedynym argumentem, Zink pomógł papieżowi w podjęciu decyzji równie szczodrym udziałem w zyskach: zwykle przy wydawanych przez papie­ża pozwoleniach na odpusty jedna trzecia wpływów trafiała do kasy Watykanu, w tym wypadku miała to być połowa.

W tej sytuacji papież długo nie zwlekał: Leon X udzielił Albrechtowi von Brandenburg prawa, by na terenie obej­mującym połowę Rzeszy Niemieckiej chętnym do płace­nia wierzącym mógł poświadczać odpuszczenie grzechów. Wprowadzenie w życie tego przywileju, który można też określić mianem monopolu, zajął się specjalista od wyso­kiej produktywności, Jakub Fugger. I rzeczywiście: to, co w następnych latach zrobili osławieni handlarze odpustami w Niemczech, spowodowało, że dochody z tej gałęzi gospo­darki wzniosły się na niebotyczne wyżyny.

Fuggerowie pomyśleli o wszystkim. List odpustowy był przewidziany na osiem lat, nie można było się wycofać przed tym terminem. Poza tym takie wycofanie z jednego odpustu powodowało automatycznie anulowanie wszyst­kich pozostałych: każdy, kto chciał sprzedać odpuszczenie grzechów, potrzebował na to zgody arcybiskupa. A konsu­menci nie mieli szans, by uciec od tego monopolu, istniał w końcu tylko jeden chrześcijański Kościół. Ale właśnie to miało się zmienić. To, czego przez półtora tysiąclecia unik­nęło papiestwo, czyli rozłamu Kościoła katolickiego, han­dlarzom odpustów, Fuggerom, udało się dokonać w ciągu zaledwie kilku lat. 95 tez, które ogłosił augustianin Marcin Luter, wymierzonych było przeciwko handlowi odpustami – a coraz szerszy sprzeciw wobec chciwości Kościoła stwo­rzył podatny grunt, na którym zasiane przez Lutra ziarno mogło tak szybko wzejść.

Oczywiście możemy tu również twierdzić, że Jakub Fug­ger wyprzedził o kilka stuleci swoją epokę: metody bizne­sowe amerykańskich pastorów telewizyjnych nie różnią się zbytnio od haseł reklamowych handlarzy odpustów. Ale nie wiemy, dokąd zaprowadziłoby nas koło historii, gdyby nie rozmach, jaki nadała mu maksymalizacja zysków w handlu odpustami. Trudno sobie wyobrazić, jak wyglądałby dzisiaj świat, gdyby nie doszło do reformacji.