„Zamarznięte serca” Karolina Wilczyńska

Tytuł: „Zamarznięte serca”
Autor: Karolina Wilczyńska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 08 listopada 2017
Ilość stron: 312

   

Nadszedł czas, w którym z wielką przyjemnością sięgam po świąteczne książki, by poczuć już klimat nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia.
Patrząc na okładkę „Zamarzniętych serc” można pomyśleć, że książka będzie do tego idealna, lecz nic bardziej mylnego. Owszem, wydarzenia przypadają właśnie na ten okres, jednak jest to tylko tło i dodatek. Wbrew pozorom książka nie należy do tych sielskich, a raczej do tych „życiowych” gdzie bohaterzy mają swoje problemy i zmartwienia.

Liliana –jedna z głównych bohaterek – opiekuje się córką swojej kuzynki, chociaż o nastolatkach nie wie nic. Jak się okazuje, nie jest to łatwe zadanie. Dziewczyna sprawia problemy, a na dodatek rzuca poważne oskarżenia w kierunku partnera kobiety.
Czy Liliana i Agnieszka w końcu nawiążą nić porozumienia? Czy kobieta pomoże nastolatce uporać się z problemami? Co będzie dalej ze związkiem bohaterki?

Chociaż cała akcja toczy się głównie wokół tych wydarzeń i to im autorka poświęciła najwięcej uwagi to głównych postaci i wątków jest więcej.
Róża ma problemy w szkole ze swoimi uczniami. Wiolettę zaskakuje nowina dotycząca jej ciąży, a Malwina przechodzi totalną metamorfozę. Każda z czterech przyjaciółek to zarazem wspólna, łącząca się historia, ale również cztery oddzielne i całkiem różne motywy.

W książce tej spodobały mi się najbardziej dwie rzeczy.

Główne bohaterki – cztery przyjaciółki. Każda z nich jest zupełnie inna, każda ma swój bagaż życiowych doświadczeń, każdą charakteryzuje coś odmiennego.
Autorce udało się stworzyć wyjątkowe i zarazem realistyczne kobiety.
Mamy tu kobietę biznesu – stanowczą i wiedzącą czego chce od życia. Jest też jej odwrotność – skromna, zagubiona i wycofana nauczycielka. Znajdziemy panią domu, która jest chodzącym wulkanem energii i poczucia humoru oraz kobietę o duszy artysty, która przewartościowuje całe swoje życie.
Jestem pewna, że każda z nas znajdzie odrobinę siebie w tych bohaterkach, a może nawet ich życiowe sytuacje, problemy i rozterki będą pokrywać się z naszymi.

Kolejna rzecz, która zaskoczyła mnie i bardzo mi się spodobała to sposób narracji. Nie często spotyka się w książkach, żeby bohaterzy zwracali się bezpośrednio do czytelnika, w dodatku traktując go jak jedną z przyjaciółek.
Tutaj Liliana, Róża, Wioletta i Malwina właśnie tak się do nas zwracają, a żeby było mało zadają nam pytania i chcą poznać naszą opinię. Dzięki temu czytelnik bardziej zżywa się z bohaterkami i wczuwa w sytuację. Wydaje się nam, że uczestniczymy w tym bezpośrednio.

Co do samej fabuły również nie mam żadnych zastrzeżeń. Tematy podjęte przez autorkę są dość trudne, ale niestety zdarzające się w prawdziwym życiu. Niektóre są bardziej przejmujące, niektóre mniej, ale każdy na swój sposób jest ciekawy – zwłaszcza że chcemy zobaczyć co w danej sytuacji zrobią bohaterowie.

Warto zaznaczyć, że jest to druga część serii „Rok na Kwiatowej”. Niestety nie miałam przyjemności czytać pierwszej części, ale odnalazłam się w fabule bez problemu. Uprzedzam jednak przyszłych czytelników, że lepiej zacząć lekturę chronologicznie, w innym wypadku będziecie odczuwać, mały niedosyt i dużą ciekawość jak to wszystko się zaczęło i co spotkało bohaterki wcześniej – tym bardziej, że w treści znajdziemy nawiązania do poprzednich wydarzeń, lecz za wiele one nam nie zdradzają.

Nad jedną tylko rzeczą ubolewam. Książka kończy się tak, że nie poznajemy odpowiedzi na wiele pytań, w tym jedno zasadnicze: „ Co dalej?”.
Autorka wie jak sprawić, żeby czytelnik nie mógł doczekać się kolejnej części i na pewno po nią sięgnął.
Ja na pewno to zrobię, bo książka była naprawdę wciągająca, przyjemna i po prostu dobra.

   

Ogólna ocena:
6/10

   

Garść cytatów:

„Okazuje się, że same więzy krwi nie załatwiają wszystkiego i nie stworzą świątecznej atmosfery.”

„Powiedz mi, gdzie się podziały czasy, w których słowa miały jeszcze jakieś znaczenie, kiedy o pewnych rzeczach mówiło się raz w życiu, a wyznania przeznaczone były tylko dla tej jednej, jedynej osoby? Może naprawdę jestem staroświecka, ale wolałam tamte czasy, gdy ważyło się słowa, a uczucia były stałe i niezmienne.” 

„Przecież od wieków najwięksi pisarze i poeci próbowali opowiadać o miłości i nawet im nie zawsze się udawało, a jeśli nawet, to i tak nie w pełni. Bo miłość to coś, co mamy w sobie, coś niesamowitego, nieopisanego, cudownego. Jak więc może symbolizować ją plastikowe serce czy posypany brokatem kwiatek? Delikatne dotknięcie, wspólne spojrzenie na gwiazdy, przypadkowe zetknięcie ust – to pasuje do miłości. Cykanie świerszczy, delikatna skrzypcowa muzyka, westchnienie – tak, ale nie dudniące dźwięki z głośników, piski i rubaszny śmiech.”

 

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "„Zamarznięte serca” Karolina Wilczyńska"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Zuzanna P.
Gość

Jeśli najdzie mnie ochota na tę serię, to sięgnę po pierwszą część, póki co mam co czytać 🙂

Agnieszka Kaniuk
Gość

Myślę, że mimo wszystko dam szansę tej historii.

Ewelina
Gość

U nas nie tak dawno pojawił się wpis na temat dwóch książek z tej serii. Czytała je Ilona, więc ona się może więcej wypowiedzieć – ja po opinii jej i Twojej dochodzę do wniosku, że raczej nie jest to pozycja dla mnie. Może kiedyś po nią sięgnę, ale na razie nie planuję.