„To jedno lato” Dorota Milli

Tytuł: „To jedno lato”
Autor: Dorota Milli
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 14 czerwca 2017
Ilość stron: 500

   

Przyznam, że książka ta jest jedną z pierwszych w moim czytelniczym dorobku jeśli chodzi o polską literaturę kobiecą. I wiecie co Wam powiem? Na pewno nie ostatnią.

„To jedno lato” opowiada historię Lukrecji Lis. Kobieta opuściła swoją niewielką, rodzinną miejscowość położoną niedaleko Kołobrzegu i wyjechała do Warszawy, by tam robić karierę, żyć na poziomie i znaleźć sobie bogatego męża, bo jak sama uważa, tak powinno wyglądać jej idealne życie.
Gdy wydawać by się mogło, że wszystko idzie po jej myśli, niestety jej chłopak pochodzący z bogatego domu zrywa z nią.
Załamana dziewczyna postanawia wziąć urlop i spędzić go w Dźwirzynie z rodziną, by obmyślić kolejne kroki, które zaprowadzą ją do bogactwa i upragnionego życia.
Poznaje tam bardzo pewnego siebie mężczyznę – kierowcę busa – Huberta, który nieprzeciętnie działa jej na nerwy, a co najgorsze nie zostaje jej dłużny w docinkach.
Czy Lukrecja znajdzie nowy plan na idealne życie i uda się jej go urzeczywistnić? A może los ma inne zamiary co do niej? Jaką rolę w tym wszystkim odegra jej rodzina, przyjaciółka i Hubert?

Nie mogłabym nie napisać na samym początku o bohaterach.
Lukrecja z początku nie budzi ani grama sympatii. Jest zarozumiała, samolubna, wyniosła, bywa nieuprzejma i wredna, wywyższa się, patrzy na innych z góry oraz ocenia, najważniejsze są dla niej pieniądze i ona sama oraz jej potrzeby, a także pragnienia. Brzmi strasznie prawda? Osobiście w prawdziwym życiu omijam takie osoby szerokim łukiem, a niestety takie istnieją.
Jednak mimo to, albo właśnie dzięki temu, Luka jest ciekawą i bardzo autentyczną postacią, która potrafi wywołać w czytelniku naprawdę skrajne emocje – zaczynając od złości, kończąc na współczuciu.
Hubert natomiast od razu wzbudził moją sympatię (ciężko mu się oprzeć), tak samo jak poboczne postacie takie jak przyjaciółka Lukrecji czy jej rodzice (zwłaszcza tata).

Może niektórzy z Was o tym wiedzą, ponieważ już kilkukrotnie wspominałam o tym fakcie, ale bardzo lubię ironiczne, sarkastyczne poczucie humoru, a w tej książce jest go pod dostatkiem, co sprawiło, że co chwilę miałam uśmiech na twarzy, a lektura była jeszcze przyjemniejsza.
Rozmowy prowadzone między Luką i jej przyjaciółką oraz Hubertem są idealne na poprawę humoru. Ich docinki oraz przekomarzanie się są nieodłącznym elementem tej historii, który sprawia, że książkę czyta się nie chcąc odłożyć jej nawet przez chwilę na półkę.

„To jedno lato” Doroty Milli jest bardzo lekką i przyjemną pozycją idealną na lato i upalne dni, nie tylko ze względu na to, że akcja toczy się nad morzem, ale też dlatego, że książka nie jest wymagająca Ja przy niej odstresowałam się i zrelaksowałam, w dodatku poczułam zbliżające się wakacje.
Dla jasności pisząc niewymagająca nie mam na myśli, że nie ma w niej nic wartościowego. O nie, co to, to nie. Jest wręcz przeciwnie. Książka ta niesie pewne przesłanie i lekcję, która moim zdaniem jest bardzo ważna w dzisiejszych czasach. Kobiety, w szczególności te młode, powinny po jej przeczytaniu zastanowić się nad tym co jest dla nich najważniejsze w życiu i co tak naprawdę je uszczęśliwia.

   

Ogólna ocena:
7/10

   

Za możliwość przeczytania przedpremierowo książki dziękuję Wydawnictwu Filia 

oraz ONA CZYTA

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar