„The Call. Wezwanie” Peadar O’Guilín

Tytuł: „The Call. Wezwanie”
Autor: Peadar O’Guilín
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 11 kwietnia 2017
Ilość stron: 349

   

Przyznam szczerze, że zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę ze względu na jej rewelacyjne wydanie- świetna i nietypowa okłada z czaszkami oraz mieniące się złote napisy przyciągną wzrok chyba każdej okładkowej sroki. Jeśli chodzi natomiast o opis książki to jest on krótki i zdradza nam bardzo mało na temat samej treści, jednocześnie sprawia, że tym bardziej jesteśmy tą pozycją zaintrygowani.

Więc o czym opowiada nam tak naprawdę historia stworzona przez autora?

Otóż poznajemy świat, w którym nie ma podziału na narodowości, nie ma granic między krajami- wszyscy są równi sobie i żyją w zgodzie, jednak istnieje inny podział, o wiele gorszy- na ludzi takich jak ja i Ty oraz na Sidhe- piękne, dobrze zbudowane, ale jakże niebezpieczne postacie z miejsca zwanego Szaroziemią, do którego zostali wygnani przez ludzi i za co teraz mszczą się na nich.
Ich zemsta polega na przywoływaniu do swojego świata nastolatków na 3 minuty (w przeliczeniu na czas wrogów cały dzień), by tam polować na nich i zmieniać w przerażające potwory, które już na zawsze zostaną w ich rzeczywistości lub jeśli komuś się poszczęści to zostaje zabity, a jego szczątki wracają do domu. Tylko nielicznym udaje się wrócić, tylko 1 z 10 osób ma na tyle szczęścia.
Przez te praktyki powstały Szkoły Przetrwania gdzie dzieci są szkolone, by przeżyć takie Wezwanie.
Właśnie do takiej szkoły jedzie 14-letnia Nessa wraz ze swoją przyjaciółką Megan.
Nessa jest wyjątkowa i inna niż wszyscy- choruje na polio, ledwo chodzi i jest słabsza niż pozostali, jednak stara się i daje z siebie wszystko bo wie, że od tego zależy jej życie.
Czy taka dziewczyna ma chociaż minimalne szanse na przeżycie w okrutnym świecie Sidhe? Czy da się to wszystko powstrzymać i odmienić losy wszystkich nastolatków?

Przyznam szczerze, że po lekturze tej książki mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony czytało mi się ją z zaciekawieniem i w dodatku bardzo szybko, z drugiej nie zaskoczyła mnie ona niczym prócz bardzo ciekawie wykreowanego świata Sidhe.
Tak, z całą pewnością największe moje zainteresowanie wzbudziły te tajemnicze i nietypowe postacie oraz to w jakim świecie one żyły. Ich wygląd, zachowanie, to co nimi kierowało oraz przerażające miejsce, w którym egzystowały są dla mnie najmocniejszą stroną tej książki.
Niestety pozostali bohaterowie tej opowieści nie wzbudzili we mnie większych emocji i nie udało mi się z nimi zżyć- nawet z główną bohaterką.

„The Call” jest książką skierowaną do młodzieży, ale z tym również mam pewien problem.
Dlaczego?
Ponieważ z jednej strony cała ta historia nie jest na tyle porywająca i ambitna bym poleciła ją tej starszej grupie młodzieży, jednak w książce występują przekleństwa oraz opisy dość przerażających wydarzeń i deformacji ludzkiego ciała, co wstrzymuje mnie bym skierowała ją do młodszych odbiorców. Być może jestem zbyt przewrażliwiona i dramatyzuję, ale to chyba wina tego, że należę do tego pokolenia, które nie do końca odnajduje się w dzisiejszej rzeczywistości i przyśpieszonej dojrzałości dzieci.

Powiem szczerze, że spodziewałam się po tej książce czegoś lepszego i ciekawszego, jednak nie żałuję czasu poświęconego na jej przeczytanie. Autor miał bardzo fajny pomysł chociaż w moim odczuciu przelanie go na papier nie do końca się udało.

Komu polecam tę książkę?
Osobom, które mają ochotę na coś lekkiego i coś co czyta się bardzo szybko. Czytelnikom, którzy lubią mieszankę fantastyki z grozą. Wydaje mi się, że fani takich pozycji jak przykładowo „Igrzyska śmierci” też odnajdą w niej coś dla siebie.

   

Ogólna ocena:
5/10

   

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "„The Call. Wezwanie” Peadar O’Guilín"

Powiadom o
avatar
[Kasia]
Gość

Wiesz, że i we mnie nie wzbudziła wielkiego entuzjazmu 🙂 Szkoda, bo historia miała potencjał, a wyszło dosyć przeciętnie, mimo że jak wspominasz czyta się szybko 🙂

Sylwka
Gość

Powiadasz, że na książkę skusiłaś się jak sroczka na błyskotki? 😉
Widzę tę książkę dość często na Instagramie, ale nie ma ona zbyt pozytywnych opinii (poza piękną okładką oczywiście). No i z tego, co napisałaś od razu zapachniało mi „Igrzyskami śmierci”. Co za dużo to nie zdrowo? 😉

wpDiscuz