„Zespół ojca” Piotr Czerwiński

Tytuł: „Zespół ojca”
Autor: Piotr Czerwiński
Wydawnictwo: Wielka Litera
Data wydania: 15 lutego 2017
Ilość stron: 333

   

Gdy przeczytałam opis książki stwierdziłam, że jest to pozycja, którą pragnę bezwzględnie poznać- w końcu porusza ona trudny temat i to w dodatku od strony niszowej, bo czy często słyszymy o ojcach, którzy walczą o prawo do swoich dzieci?
Ja nie. Znam dwa polskie przypadki ojców, którzy nagłośnili ten problem, ale na tym niestety się kończy.
Miałam wielką nadzieję, że spojrzę na bezgraniczną miłość do dziecka z punktu widzenia mężczyzny i że dostanę historię, która chwyci mnie za serce. Czy tak się stało?

Głównym bohaterem książki jest Konrad, który mieszka w Dublinie ze swoją życiową partnerką Isabelle- Francuzką wraz z małym synkiem zwanym w rodzinie Filutkiem.
Ich codzienność nie różni się niczym od naszej. On pracuje w biurze, ona w domu. Kochają się bardzo i kochają swojego synka. Konrad po dość burzliwej młodości teraz ustatkował się na dobre- lubi swój dom, lubi muzykę i grę na gitarze, lubi też spędzać czas ze swoim potomkiem.
Pewnego dnia, przez przypadkowe spotkanie wszystko zaczyna się diametralnie zmieniać w jego życiu.
Bell w przeciągu jednej chwili stała się dla niego zupełnie obcą kobietą, która nawet nie potrafi się do niego odezwać bez krzyku i wyzwisk. Dom zamienił się w rygorystyczne więzienie, do którego nie ma się ochoty wracać, a kontakty z synem są pod ciągłą kontrolą.
Wydaje się, że nie może być gorzej- ale jednak.
Była już partnerka Konrada nagle znika. Znika też synek.

Autor na pierwszej stronie informuje nas, że książka nie jest żadną autobiografią lecz fikcją literacką, jednocześnie też podkreśla, że główny bohater oraz fabuła książki została stworzona na podstawie przeżyć osób autentycznych. Autor, również podkreśla, że historia jest przedstawiona subiektywnie i bezstronnie oraz ma ona za zadanie otworzyć czytelnikowi oczy na dany problem.
Tylko czy tak jest?
Owszem w książce zostaje poruszony temat praw ojca. Pan Piotr pokazuje jak prawo może być niesprawiedliwe i że niekoniecznie działa ono na rzecz dziecka. Pokazuje również, że to nie zawsze ojciec jest wszystkiemu winien i nie zawsze pozostawienie dziecka z matką jest dobrym rozwiązaniem.
Tylko, że wszystko to jest opisane dopiero w drugiej części książki. Pierwsze ponad 100 stron niestety, ale ciągnie się i może wynudzić czytelnika. Z początku opisane zostają nam uroki życia na emigracji, zamiłowanie głównego bohatera do gry na gitarze i muzyki oraz to na czym polega jego praca w biurze.
Osobiście uważam, że było to zbędne i nie wniosło do historii niczego ważnego. Przyznam, że w pewnym momencie porównywanie wszystkiego do muzyki i dźwięków zaczęło mnie nużyć i zastanawiałam się kiedy rozpocznie się właściwy wątek. Możliwe, że dla koneserów muzyki lub osób, które grają na gitarze będzie to dodatkowy smaczek.

Dopiero w drugiej połowie książki dostajemy właściwą historię i poruszony zostaje temat praw opieki nad dzieckiem z perspektywy ojca- są to głównie wewnętrzne zapiski uczuć, przemyśleń, żali i trosk Konrada. Ze względu na miejsce akcji mamy tu również odniesienie do prawa irlandzkiego, które dla nas jest tak bardzo kontrowersyjne. Śmiem stwierdzić, że równie kontrowersyjne jak poglądy bohatera- szczególnie te dotyczące ojcostwa.

„Zespół ojca” to dość specyficzna książka, w której nie wszyscy się odnajdą. Znajdziemy w niej również ironiczny, a wręcz sarkastyczny humor, który również ma tylu zwolenników co przeciwników- osobiście uważam, że ten rodzaj poczucia humoru jest dużym plusem książki.
Podsumowując, na pewno jest to pozycja skierowana do dorosłych odbiorców i jestem przekonana, że będzie wiele osób, którym książka sprosta oczekiwaniom i wiele tych, którzy nie odnajdą się na jej stronach.

   

Ogólna ocena:
6/10

   

Garść cytatów:

„Pierwsza starość, mylnie nazywana drugą młodością, polega głównie na tym, by miło wspominać zmarnowane szanse.”

„Nie wiem już od czego się to wszystko zaczęło. Przełomów się nie dyktuje, one nadchodzą samoistnie.”

„Prawdziwy sadyzm polega na zadawaniu bólu, który trwa i nie przemija, i zawsze boli.”

„Wszyscy mamy w życiu sufity, o które pierdolniemy głową, kiedy przyjdzie nam lecieć do słońca, by nakleić na nim serduszko.”

„Żyjemy w czasach, kiedy najdłuższa wypowiedź ludzka ma sto czterdzieści znaków i można wystukać ją jednym palcem na nieistniejącej klawiaturze telefonu, która sama podpowiada gotowe wyrazy.”

   

Za egzemplarz książki dziękuję:

Dodaj komentarz

10 komentarzy do "„Zespół ojca” Piotr Czerwiński"

Powiadom o
avatar
kochamciemojezycie
Gość

Raczej nie dla mnie, szczególnie że ocena 6/10 nie przekonuje. Można, ale szkoda czasu 🙂

Rosa Czyta
Gość

Raczej nie przeczytam tej książki, ale temat jest ciekawy. Przy tej okazji pomyślałam, że wspomnę o tym, iż w Polsce prawo działa bardzo na niekorzyść ojców, jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi. To już schemat, że praktycznie zawsze prawa do dziecka otrzymuje kobieta i wcale nie musi jakoś udowadniać, że się lepiej do tego nadaje. Ewentualnie to ojciec musi udowodnić, że matka się nie nadaje do opieki nad dzieckiem. Wśród znajomych mam taki przypadek… matka – tragedia, ojciec wspaniały, ale dziecko pozostawiono przy matce, która robi problemy na każdym kroku.

Matka Puchatka
Gość

Nic mi się nie rozjaśniło. Z jednej strony chciałabym, z drugiej – obawiam się zawodu. Tak sobie myślę, że chyba trzeba się po prosu rzucić w tę historię i sprawdzić 🙂

Książki i Kawa
Gość

Słyszałam wiele dobrych opinii o tej książce i powoli się do niej przymierzam
Pozdrawiam serdecznie.

http://cojaczytuje.blogspot.com

Dagmara
Gość

Ciekawa jestem tej książki! Niedługo powinna do mnie przyjść (udało mi się ją wygrać) i sprawdzę, czy faktycznie warto. 🙂

Ja również nie lubię, kiedy w książce pojawiają się zbędne opisy i to jeszcze na początku, ale dam jej szansę. 🙂

wpDiscuz