„Andumênia. Przebudzenie” Monika Glibowska

andum

Tytuł: „Andumênia. Przebudzenie”
Autor: Monika Glibowska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 9 listopada 2016
Ilość stron: 705

   

Na samym początku warto wspomnieć, że jest to powieść nagrodzona w I edycji konkursu „Czwarta Strona Fantastyki”, a jej autorką jest już niejednokrotnie doceniana za swoje opowiadania kryminalne i fantasy- Monika Glibowska.

O czym opowiada Andumenia?
Wyobraźcie sobie kraj, w którym lada chwila może wybuchnąć wojna, gdzie panuje coraz większa bieda i nawet sytuacja na dworze jest niepewna.
Wyobraźcie sobie, że po 120 latach aktualna władczyni Andumenii wybudza generałów by Ci pomogli jej w opanowaniu sytuacji.
Zamknijcie oczy. Pomyślcie, że generałowie są skrzydlatymi istotami ludzkimi, które posiadają niewyobrażalne moce i zdolności, a wśród nich jest kobieta- May Verterin.
Najmłodsza, najpiękniejsza a zarazem najniebezpieczniejsza ze wszystkich. Potrafi władać jako jedna z nielicznych starożytną magią, jest uparta i pewna siebie jak nikt inny.
Teraz zastanówcie się co taka kobieta może osiągnąć jeśli tylko tego chce. Co może zrobić dla władzy, dla potęgi i co jest wstanie poświęcić dla postawionego sobie celu.

and

Zdecydowanie godna uwagi jest postać głównej bohaterki- May. Przyznam, że jest to chyba jedyna kobieta jeśli chodzi o bohaterów fikcyjnych, która wywołała ciarki na mojej skórze- nie chciałabym zostać zamknięta z nią w jednym pokoju.
May była bardzo miłym urozmaiceniem i pozytywnym zaskoczeniem w tej książce, niestety nieczęsto spotyka się kobiece postacie, które są tak pewne siebie, odważne i bezkompromisowe jak ona. Myślę, że dziewczyna może wzbudzać w czytelniku skrajne emocje- albo ktoś ją pokocha, albo znienawidzi.
Jeśli chodzi o inne postacie występujące w „Andumenii” (a jest ich dość skoro), są one nieszablonowe i każda z nich jest inna oraz wyjątkowa.
Miałam wrażenie, że czytam powieść z majestatycznymi bohaterami w roli głównej, a ich zachowanie i sam fakt posiadania skrzydeł dodawało im szlachetności.

Pierwszą rzeczą rzucającą się w oczy gdy trzymamy książkę w ręce jest jej (jak dla mnie) piękna okładka oraz grubość.
Praktycznie całe 700 stron opiera się głównie na intrygach oraz potyczkach na szczeblu politycznym. Nie znajdziemy w niej zapierających dech w piersi przygód czy zwrotów akcji- książka toczy się swoim powolnym tempem, ale co najważniejsze historia nie nudzi i nie dłuży się, a wręcz wciąga i intryguje czytelnika.
Na sam koniec dostajemy trochę więcej akcji, a cała fabuła staje się trochę żywsza w dodatku prawie do ostatnich stron nie jesteśmy pewni jaki będzie finał.

img_20161204_152739

Bardzo cieszy mnie, że autorka dostarczyła mi w tej książce coś zupełnie innego, coś niestandardowego, w dodatku wykreowany przez nią świat i postacie zostaną w mojej głowie na bardzo długo. W życiu bym nie powiedziała, że „Andumenię” napisała debiutantka. Śmiem pokusić się o stwierdzenie, że książka jest napisana na światowym poziomie i zadowoli fanów fantastyki.

   

Ogólna ocena:
7/10

   

   

Za egzemplarz książki dziękuję:

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "„Andumênia. Przebudzenie” Monika Glibowska"

Powiadom o
avatar
Paulina (BookMe\'93)
Gość

Ostatnio ta książka rzucała mi się w oczy na Instagramie i trochę mnie zaintrygowała, szczególnie, że to dzieło polskiej autorki:) wygląda na to, że muszę przeczytać, nie ma wyjścia.. trzeba iść na zakupy xd

Bookendorfina
Gość

Lubię książki napisane z rozmachem, jeśli mnie wciągają, mam okazję dłużej pobyć w ich świecie i nacieszyć się przygodami bohaterów. Jeśli będę miała okazję, chętnie sięgnę po tę powieść, zapowiada się interesująco. 🙂

[Kasia]
Gość

Właśnie za chwilę się za nią zabieram 🙂 Trochę się obawiam, że pogubię się w tym zupełnie nowym świecie, ale zobaczymy jak będzie. Cieszę się, że Tobie się podobała 🙂